Jarocin

Portal historyczny

 

Kazimierz Tomasz Barwicki, „Pieśń i jej znaczenie w życiu kulturalnym narodu”

 

Tekst opracowała Danuta Matelska na podstawie rękopisu Kazimierza Tomasza Barwickiego z 1927 r.

Śpiew, jako harmonijna całość dwóch najpiękniejszych płodów ducha ludzkiego: poezji i muzyki, należy do czynników silnie działających na umysł i serce człowieka. Posiadając ze wszystkich sztuk pięknych sam jeden tę właściwość, że najdokładniej uwydatnić umie wszystkie nieomal uczucia człowieka: radości czy smutku, tęsknoty czy wesołości, boleści czy zadowolenia, zdolen jest słuchacza tak samo do łez poruszyć, jak podnieść do najwyższego stopnia radości. To też przystęp pieśni do duszy ludzkiej łatwy, rzadko bowiem zdarza się człowiek z uczuciem tak oziębłem lub surowem, żeby na potężne wrażenie śpiewu pięknego miał być nieczułym i obojętnym. Któż bowiem z nas nie zna i sam nie umie jakiejś piosenki, czy to pobożnej, czy wesołej, czy smutnej czy radosnej? Któż z nas też chętnie nie słucha tych pieśni pięknych a serdecznych, płynących gdzieś z głębi duszy ludzkiej? Pieśń każdemu miła i droga, dlatego że ona wszystko wyśpiewa. Dlatego też jak wielki, daleki i szeroki świat Boży, wszędzie brzmi piosenka, wszędzie ją znają i kochają. Nieprzebrany i niewyczerpany skarb uczuć najróżnorodniejszych, przepełniających serca ludzkie, czy smutku i bólu, czy tęsknoty, żalu i skargi, czy miłości Boga i ludzi, wszystko co tylko nas dotknie, odbija się w pieśni i potężnie, a tak wymownie i zrozumiale do serc naszych przemawia.

Długie wywody mędrca uczonego pozostaną dla wielu tajemnicą nigdy nie zgłębioną: wielkie przemowy, choć nieraz pięknie ułożone i wypowiedziane, często nie dojdą do najskrytszych zakątków duszy, ale gdy zabrzmi piosenka szczera, serdeczna to zawsze znajdzie zrozumienie i tak jak z duszy wypłynęła tak do serca dojdzie i serce poruszy.

Jednem słowem pieśń towarzyszy nam wszędzie. A więc śpiewa matka dziecku w kołysce – śpiewem tuli dziecię swe do snu, śpiewa dziecko, śpiewa młodzież, śpiewa człowiek dojrzały. A czy jest nabożeństwo do pomyślenia bez pieśni religijnej – wszak odprowadzając zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku ostatniem pożegnaniem jest pieśń rzewna.

Tyle ze strony uczuciowej. A teraz przypatrzmy się znaczeniu pieśni w kulturalnym życiu narodu. Każdy naród pielęgnuje swą pieśń, pieśń ludową, ale pielęgnuje też śpiew jako sztukę. Nie jest dziś do pomyślenia, by jakiś naród cywilizowany nie starał się wszelkiemi siłami o rozwój sztuki pięknej, a specjalnie muzyki i śpiewu. Czesi, Niemcy, Szwajcarzy, Francuzi, Rosjanie, Holendrzy, Serbowie, Chorwaci doprowadzili poziom muzyki chóralnej do ogromnych wprost rezultatów o jakich my długo – długo jeszcze marzyć nie możemy. Skąd to pochodzi? Wszak nazywa się ogólnie, że Słowianie – a szczególnie my Polacy, jesteśmy narodem kochającym śpiew, wszak literatura pieśni ludowej polskiej jest tak bogata jak rzadko którego narodu na świecie?

Wszak historja nam mówi, że od zarania powstania Ojczyzny naszej aż do jej upadku – pieśń nam stale towarzyszyła – wszak rycerstwo nasze z pieśnią na ustach szło w bój, a jednak dziś pozostaliśmy w tyle za innemi. Wszak w wieku XVI i XVII mieliśmy mistrzów – kompozytorów, nad którymi dziś pierwsze muzyczne powagi kraju zastanawiają się i studiują pieśni i utwory przez nich opracowane. Dlaczego to? Część winy możemy zrzucić na niewolę polityczną, pognębienie przez 150 lat, nie mógł tam się rozwijać duch twórczy – mało było kompozytorów i mało wykonawców. Wszakżesz praca nasza nad podniesieniem poziomu chóralnego datuje (się) właściwie dopiero od lat 40tu. Wszakżesz i w Galicji – która otrzymała autonomię około 1868 roku – dopiero około 1887 powstały tam pierwsze koła śpiewacze. To jedna strona – a druga to brak dyrygentów – brak kierowników. Bo i któż był tym kierownikiem? Amator – rzemieślnik, kupiec, robotnik, czasem organista, natomiast ten powołany do tego, to jest nauczyciel jako urzędnik – musiał być na uboczu. Że w tych warunkach o jakimś wyszkoleniu chórów nie było mowy, to każdy zrozumie. Trudno dziś osądzić wielkie znaczenie jakie miały nasze koła śpiewacze, zwłaszcza w byłem zaborze pruskim. Praca ta złotemi literami zapisaną będzie w historii narodu polskiego – a jednak to na dzisiejsze stosunki za mało. Inne dziś wymagania!

Zadaniem kół naszych było podtrzymanie melodyi polskiej, utrzymania mowy polskiej i szerzenie wiary w zmartwychwstanie Polski. Dziś zadanie kół inne. Podnieść poziom naszych chórów do wyżyn godnych narodu wolnego, narodu wielkiego, to obywatelski obowiązek kół śpiewaczych. Idziemy wzorem zagranicy – to trudne jest, to bolesne – ale przyznać musimy żeśmy bardzo – bardzo daleko pozostali w tyle za innemi. W Szwajcaryi – wieś 3000 mieszkańców licząca, wystawiła w bieżącym roku oratoryum w pełnej obsadzie chóru i orkiestry. W Frankfurcie nad Menem odbywała się w bieżącym roku wystawa międzynarodowa muzyki i dzieł muzycznych. Pomiędzy innemi  wykonał chór jugosławiański oratoryum a capella zajmując prawie 3 godziny czasu. Czy u nas jest coś podobnego do pomyślenia? Proszę sobie wyobrazić 3 godziny śpiewać bez towarzyszenia jakiegokolwiek instrumentu…

U nas inaczej… Inaczej….

Mamy 9 Związków Śpiewaczych w Polsce.

Poznański liczy          270 kół
Śląski                           140
Pomorski                    80
Kielecki                        30
Warszawski                30
Łódzki                          30
Lwowski                      30
Wileński                      10
Krakowski                   20
Razem                         640 kół

Z tego Warszawa 2, Kraków 2, Lwów 3, Poznań 3, Śląsk 2; razem 12 kół, które można liczyć jako tako stojące artystycznie wysoko.

Natomiast całość jest słaba. Mamy i na prowincji koła pracujące ze zrozumieniem, ale to są jednostki i niestety niedocenione przez członków samych – a tem mniej przez publiczność naszą. Kiedyż my się doczekamy, że na lekcyi i na występie koła obok rzemieślników stanie inteligent, doktor czy adwokat, profesor czy kapitalista, by istniejący chór zasilić zdrowym, a często szkolonym głosem. Kiedyż uporamy się z przesądem, że dla zamężnej kobiety nie ma miejsca w chórze śpiewackim. Kiedyż przyjdzie do tego, że obok naszej skromnej pracowniczki z handlu, biura lub od igły, stanie żona kupca, inteligenta, by rzeczywiście oddać hołd pieśni i szerzyć prawdziwą kulturę sztuki pięknej. Czy się tego doczekamy? A więc precz z uprzedzeniem!

Do pracy! W pierwszej linji apel do członków koła – a następnie serdeczny publiczny apel do wszystkich obdarzonych słuchem muzykalnem. Stary czy młody – bogaty czy biedny – wykształcony czy prostaczek. Precz z przesądami – bo obok celu szlachetnego pielęgnowania sztuki pięknej – ma jeszcze koło to, że nie zna tarć politycznych. Śpiew wykonany musi mieć harmonijne, zgodne brzmienie, a harmonja to zgoda i symbol jedności, tak potrzebny narodowi naszemu.

W końcu słowo o znaczeniu międzynarodowym pieśni. Kiedy w roku 1918 waliły się gruzy potęgi germańskiej – a politycy zwycięskiej ententy w Paryżu dzielili Europę podług narodowych wymagań etnograficznych – gdzie to Polacy, Czesi, Litwini, Łotysze i inne narody miały odzyskać wolność polityczną – zjawił się w Paryżu doskonały chór ukraiński i po kilku koncertach zdobył sympatje wielkich polityków, którzy ze zdumieniem pytali – jak to naród, który tak wysoko postawił swą pieśń narodową nie ma wolności politycznej? Że Ukraińcy poszli w ramiona bolszewizmu to inna rzecz – faktem jest, że wspaniałem śpiewem zainteresowali zimnych i obrachowanych kierowników polityki świata całego.

Chcąc być bezstronnym trzeba nam tutaj stawić jeszcze pytanie – czy naród polski jest w ogóle muzykalny – czy my uświadamiamy sobie jaką rolę odgrywać powinny nasze koła śpiewacze w życiu społecznem – w życiu kulturalnem narodu i czy zainteresowanie się społeczeństwa pracą śpiewaczą jest dostateczne.

Jako przedstawiciel Wielkopolskiego Związku Śpiewaczego, któremu przez blisko 40 lat już służę, wołam: Więcej zrozumienia dla pieśni, więcej poparcia i życzliwości dla sprawy śpiewaczej, a tu specjalnie więcej zainteresowania dla Koła (….), które od lat wiernie stoi na straży pieśni, na straży narodowego kościoła pamiątek. Chlubne są dzieje lat ubiegłych – nie może też koło takie upaść, bo byłby to dowód słabości – dowód braku zrozumienia ważności pielęgnowania pieśni narodowej. Pamiętajmy, że za granicą mamy bardzo wielu wrogów, którzy nam na każdem kroku szkodzą i oczerniają dobre imię Polski. Słusznem jest więc, że choć z trudem biorą Polacy udział w imprezach międzynarodowych, sportowych jak i wyścigach konnych, piłki nożnej, gimnastyki itd. dając dowód żywotności i siły narodu naszego. Niechaj w najbliższem czasie nie zabraknie na arenie międzynarodowej i pieśni polskiej – tej pieśni, która przeszła z nami czas niewoli – smutku i boleści. Niech pieśń polska płynie przez kraj cały – szerząc hasło zgody i miłości Ojczyzny – niech pieśń nasza rozwija się i popłynie hen poza granicę kraju naszego, dając tem świadectwo, że i my wśród narodów nie ostatni, że i my kochamy i pielęgnujemy sztukę piękną – kochamy pieśń polską, której cześć.

P.18/II.27 KTB

Opracowanie: Danuta Matelska

W tekście zachowano oryginalną pisownię i gramatykę autora, w możliwie największym zakresie.

Serdeczne podziękowania składamy rodzinie Barwickich za wyrażenie zgody na udostępnienie treści rękopisu na portalu historiajarocina.pl.

Twórca projektu Twórca
Partnerzy
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin

Kategorie tematyczne