Jarocin

Portal historyczny

 

 

W hołdzie pierwszemu dyrygentowi. Życie i działalność Kazimierza Tomasza Barwickiego w świetle źródeł i wspomnień

 

Muzyka, obecna w życiu człowieka od zarania dziejów1, w czasach zaborów stała się dla Polaków istotnym narzędziem wyrażania patriotyzmu. Wobec zakazu działalności politycznej, jedynie organizacje społeczne i gospodarcze mogły w Wielkim Księstwie Poznańskim funkcjonować z pewną swobodą, podejmując nieoficjalne działania na rzecz obrony polskości. Pod czujnym okiem i uchem pruskich władz nie było to jednak zadanie łatwe. Możliwości pielęgnowania żywej mowy ojczystej były mocno ograniczone, a jedną z niewielu tolerowanych – choć ściśle kontrolowanych – form aktywności narodowej było śpiewactwo. Prusacy zdawali sobie sprawę z ogromnej siły oddziaływania pieśni, szczególnie tych o charakterze narodowym2.

W granicach dozwolonej działalności zaczęły powstawać niewielkie kółka śpiewu3, będące zalążkami późniejszych chórów. To właśnie chóry nie tylko kultywowały język polski i przekazywały wiedzę historyczną, lecz także zachęcały do czytelnictwa, a nade wszystko szerzyły pieśń narodową, religijną i ludową. Wspólne śpiewanie stało się wyraźnym manifestem polskości, a starannie dobrany repertuar odgrywał kluczową rolę. Miłość do ojczyzny, uważana za obowiązek moralny, mogła znaleźć ujście zarówno w czynach, słowach, jak i w muzyce. Nieważne było co i jak się śpiewało, byle po polsku4. Nie musiało to znaczyć, że poziom artystyczny był niski.

Również w Jarocinie rozpoczęła się amatorska działalność śpiewacza. Jedna z pierwszych5 wzmianek pochodzi z poznańskiego czasopisma „Szkoła Polska” z 20.12.1852 r., w której czytamy, że od kilku tygodni w Jarocinie działa Towarzystwo Śpiewu pod przewodnictwem lekarza Schmidta. Jego członkowie zbierali się każdego tygodnia na próby i ćwiczyli się w śpiewach polskich i niemieckich – światowych i kościelnych. Później zaczęły powstawać kółka i koła śpiewu6 przy różnych polskich organizacjach społeczno-gospodarczych oraz przy kościołach parafialnych. Księża katoliccy byli często inicjatorami ruchu śpiewaczego.

Także przy Towarzystwie Przemysłowym w Jarocinie, działającym od 1882 r.7, zaczęło funkcjonować Kółko Śpiewu, którego dyrygentem był Kazimierz Tomasz Barwicki8. Jego działalność jako dyrygenta zaczęła się przed 8.03.1891 r., czyli przed oficjalnym powstaniem chóru. W „Życiu Śpiewaczym” z 1950 r. wspomina się, że już jako chłopiec dyrygował Barwicki chórem rzemieślniczym. W „Przeglądzie Muzycznym”9 mówi się nawet, że już jako 16-latek dyrygował tym chórem. Nie wiadomo, czy miało to miejsce już wtedy, ale jest pewne, że trwało to przynajmniej od roku 1890, zapewne jako działalność nieformalna. Nie brak kilku wzmianek w prasie z tego okresu. Dnia 12 października 1890 na posiedzeniu Towarzystwa Przemysłowego jeden z najgorliwszych członków [Kazimierz Tomasz Barwicki], który je na każdym kroku tak czynnie jak i materyalnie wspierał, stawił wniosek o założenie ,Kółka Śpiewu’ w łonie Towarzystwa Przemysłowego z tem nadmienieniem, że utrzymanie ,Kółka’ tj. nuty i inne przybory sam na swój koszt bierze, również i lokal daje dla ,Kółka’ choć niewygodny, bo tylko w stolarni, lecz, że większego chwilowo nie było, był i warsztat dobry10. W innym miejscu czytamy: Założyciel ‘Kółka’ wziął się też zaraz do dzieła. Sprowadził nuty i dalej do ćwiczenia śpiewu11. Mówił przy tym: Sam nie jestem mistrzem muzyki, lecz coś trzeba robić, dopóki się zdolniejszy dyrygent nie znajdzie.

Już w niecałe sześć tygodni po pierwszej próbie chór wystąpił na uroczystościach ku czci Adama Mickiewicza. Po owem pierwszym występie, zgłosiło się zaraz więcej chętnych do śpiewu, tak, że liczba śpiewaków wynosiła już 22 i naturalnie nasz lokal okazał się za małym12. Dyrygent poprosił na posiedzeniu Towarzystwa Przemysłowego o jakieś większe pomieszczenie. Apel o lokal na próby pozostał bez echa, w efekcie czego część śpiewaków zrezygnowała. Jednakże kółko, choć w zmniejszonym składzie, dalej ćwiczyło pilnie13, a Barwicki nie zrażał się trudnościami.

Najwidoczniej znaleziono wkrótce jakieś większe miejsce na próby (nazywane lekcjami), bo na zebraniu w dniu 8.03.1891 r. powstało formalnie Koło Śpiewacze. Wśród założycieli byli m.in.: jarociński proboszcz ks. Stanisław Niklewski (1836-1908), który przewodniczył zebraniu i został pierwszym prezesem, oraz 19-letni Kazimierz Tomasz Barwicki, który zapoznał zebranych z ideą śpiewaczą, jej znaczeniem dla jednostki i społeczności oraz został dyrygentem14. Początkowo był to chór męski, później mieszany. Chórzyści udzielali się też w zespole teatralnym i wokalnym. Organizowane [były] również kursy dokształcające i zajęcia sportowe (Koło Kołowników)15. Celem Kółka Śpiewackiego w Jarocinie [było] pielęgnowanie i szerzenie śpiewu kościelnego jak i świeckiego. […]. Środkami zaś [było] czytanie książek pożytecznych, pogadanki wzajemne, zabawy wspólne i ewentualna wzajemna pomoc w potrzebie. Rozprawy polityczne i religijne się wykluczają16.

W 1894 r. Koło Śpiewacze liczyło już ponad 40 członków i otrzymało własny sztandar ufundowany przez społeczeństwo Jarocina.

Kazimierz Tomasz Barwicki17 to legenda chóralna Jarocina oraz wielkopolski działacz muzyczny. Był dobrym organizatorem, wielkim miłośnikiem pieśni polskiej, dyrygentem o genialnym wyczuciu muzycznym oraz popularną, charyzmatyczną i barwną postacią. W „Przeglądzie Muzycznym” z 1931 r. nr 1, w związku z jego śmiercią, napisano: Całe życie poświęcił pracy dla pieśni, dla organizacji życia śpiewaczego w b. zaborze pruskim i był tej organizacji, scentralizowanej w Wielkopolskim Związku Śpiewaczym, głównym motorem, sprężyną, duszą.

Rok 2026 to 135. rocznica zebrania założycielskiego chóru, a także 155. rocznica urodzin i 95. rocznica śmierci jego pierwszego dyrygenta. Kazimierz Tomasz Barwicki urodził się 29.12.1871 r. w Witaszycach jako syn stolarza Jana Barwickiego i Klementyny z Przyborskich18. Około 1879 r. rodzina Barwickich przeniosła się do Jarocina i tutaj ojciec Kazimierza zajął się budową domu i warsztatu. Kazimierz pomagał ojcu, a w 1886 r., po ukończeniu szkoły powszechnej, posiadając odpowiedni zasób wiedzy z zakresu stolarstwa, zdał egzamin na czeladnika. W 1888 r., po śmierci ojca, Kazimierz objął warsztat stolarski, a w 1889 r. zdał egzamin na mistrza stolarskiego. Pracował dalej w tym zawodzie, ale nie ograniczał się jedynie do tej działalności. Niespokojny duch, wielka energia i chęć działania nie pozwala mu siedzieć bezczynnie. Organizuje przedstawienia amatorskie, a zamiłowanie do śpiewu nakazuje mu wybierać takie sztuki, w których byłoby najwięcej śpiewu. Wtedy to zaczyna dobierać na swych pomocników w warsztacie jedynie takich ludzi, którzy umieli śpiewać19. Mimo różnych problemów kontynuował działalność śpiewaczą i wielokrotnie rozpisywał własnoręcznie potrzebne nuty na chór męski. Z tych czasów zachowały się 4 książeczki głównie w czerwonej oprawie (twardej) o rozmiarach ok. 20 x 15 cm. Na pierwszej pustej kartce znajduje się pozioma owalna pieczątka z napisem: Koło Śpiewackie w Jarocinie. W środku pieczątki znajduje się wizerunek liry20. Ostatnia pieśń jest odbita hektografem21. Oznacza to, że istniało więcej kopii tej pieśni, i że wykonał je też najprawdopodobniej Barwicki.

Z czasów jego działalności stolarskiej znane jest ogłoszenie do wychodzącej wówczas gazety: „Przyjmę ucznia, koniecznie tenor”22. Gdy usłyszał stawiane mu o to zarzuty, przyjął do pracy niemowę, ale tej zasadzie pozostał wierny23. Ciągle podkreślał: „Budujemy Polskę w śpiewie”24.

K.T. Barwicki bardzo wcześnie dał się poznać jako miłośnik śpiewu. Możliwe, że tę pasję wyniósł z domu rodzinnego, gdyż jeszcze jego ojciec, Jan Barwicki, pozostawił po sobie własną ręką pisany zeszyt zawierający teksty (nuty mało kto wtedy znał) polskich pieśni pod tytułem „Arye – czyli Wspomnienia (w Berlinie 31.09.1851)”25. Kazimierz Tomasz Barwicki już jako dziecko zaczął zbierać teksty polskich pieśni i je notować. Najwcześniejsze zachowane notatki, zatytułowane „Religijno-narodowe arye26”, pochodzą z roku 1883 (wtedy miał 12 lat) i zawierają 97 tekstów pieśni patriotycznych, okolicznościowych, ludowych, wyjątki z opery. Pieśni te, bez podawania autorów, Barwicki zbierał do roku 188627, a sam zbiorek podzielił na cztery części. Był również drugi zbiorek zatytułowany „Poesie28”, oprawiony w skórę i zawierający 24 pozycje. W rodzinie Barwickich zachował się także mały niebieski zeszycik zawierający 13 różnych pieśni29.

Od chwili powstania Koła Śpiewaczego Barwicki pełnił funkcję dyrygenta (od 1900 r. wspomagał go drugi dyrygent, Lucjan Kunz30). Jego zaangażowanie w rozwój śpiewu polskiego nie ograniczało się wyłącznie do tej roli. Dnia 5.03.1892 r., zaledwie rok po utworzeniu Koła, Barwicki wystąpił jako delegat z Jarocina na założycielskim zebraniu Związku Kół Śpiewackich Polskich dla Wielkiego Księstwa Poznańskiego, które odbyło się w Poznaniu w Hotelu Francuskim. Na prezesa wybrano wówczas mec. Czesława Czypickiego (1855-1926) z Koźmina, a oficjalnym celem Związku było pielęgnowanie sztuki śpiewu. W praktyce jednak – zważywszy na pruską cenzurę – muzyka patriotyczna stanowiła istotne pole działania. Aby obejść zakazy druku pieśni o charakterze narodowym, posługiwano się czasem „apolitycznymi” tekstami, które – po uzyskaniu zgody cenzury – w wybranych fragmentach były starannie przerabiane31 na wersje patriotyczne. Jak opisano w cytowanej już pracy magisterskiej z 1960 r., jednym z mniej konwencjonalnych, ale skutecznych sposobów uzyskania przychylności władz, było… zaproszenie niemieckiego komisarza na kieliszek, po którym następowały kolejne fundowane przez następnych członków. Cenzor – nieświadomy intrygi i „pod wpływem” – udzielił zgody na druk. Dzięki temu Polacy uzyskali swobodę działania i mogli śpiewać ulubione pieśni32 bez obaw.

Działając na niwie śpiewaczej, Barwicki był współorganizatorem kilku kół na ziemi jarocińskiej, m.in. pierwszego koła w Wielkopolsce działającego na wsi – Koła Śpiewaczego „Cecylia” w Wilkowyi (1901 r.) oraz Kół Śpiewaczych w Witaszycach (1904 r.) i w Kotlinie (1904 r.)33.

Na posiedzeniu Związku Kół Śpiewackich w Poznaniu 11.12.1904 r. podjęta została uchwała o podziale Wielkopolski na 12 okręgów34. W skład II okręgu (jarocińskiego) weszły istniejące Koła – Koźmin, Jarocin, Borek, Wilkowyja, Żerków, Kotlin, Witaszyce, Sławoszew, Pleszew, Nowe Miasto i Koryta oraz planowane do zorganizowania – Mieszków oraz miasta Jaraczewo i Książ. Prezesem Zarządu II okręgu został K.T. Barwicki. Od 1905 r. pełnił też funkcję członka zarządu (radnego) Związku Kół Śpiewaczych w Wielkopolsce.

Barwicki, z zawodu stolarz, w dziedzinie muzyki samouk – szczególnie na początku – nie posiadał biegłej umiejętności czytania nut ani gry na skrzypcach, ale jako dyrygent Koła Śpiewaczego zdołał przekazać chórzystom nawet najtrudniejsze utwory. Dzięki jego zaangażowaniu i niewątpliwemu talentowi chór z Jarocina zajmował czołowe miejsca na licznych zjazdach i przeglądach.

Działając w Jarocinie jako stolarz Barwicki zaciągnął pożyczkę w Banku Polskim, zamówił nowoczesne maszyny do stolarni i zaczął budowę nowych pomieszczeń, a na zamówienie niemieckich firm produkował futryny do okien i drzwi. Niemieckie firmy nie wywiązały się jednak z zobowiązań, co postawiło Barwickiego w sytuacji kryzysowej. Niemiecka organizacja „Vorschussverein35” chciała udzielić pożyczki i tym samym powstrzymać upadłość36, ale postawiła warunki, których Barwicki nie zaakceptował37, i tym samym w 1907 r. stracił cały dobytek.

Rok 1907 okazał się dla niego niezwykle ciężki – w wyniku upadku stolarni stracił źródło utrzymania, a tragedii dopełniła śmierć jego pierwszej żony. Pozostał z trójką małych dzieci i 200 markami38 w kieszeni. Po likwidacji warsztatu przeniósł się do Poznania, osiedlając się przy ul. Marcelego Mottego. W dostępnych źródłach nie ma informacji, co skłoniło go do wyboru właśnie tej lokalizacji; być może łączyły go tam dawne relacje towarzyskie lub rodzinne, o czym może świadczyć fakt, że to tam wziął swój pierwszy ślub.

Po przeprowadzce do Poznania rozpoczął pracę jako agent ubezpieczeniowy „Westy” i równocześnie włączył się w nurt polskiej działalności śpiewaczej. Zapisał się do chóru „Harmonia” na Łazarzu i był jednym z jego najgorliwszych członków. Gdy pewnego razu zabrakło nut do poszczególnych głosów, zabiera partyturę utworu do domu i nazajutrz przynosi nuty rozpisane na głosy – ręcznie39. Doskonalił się też w dyrygowaniu.

Otrzymanie pracy w Towarzystwie „Westa” miało ciekawą genezę, którą opowiedział autorowi cytowanej tu kilkakrotnie pracy magisterskiej syn Barwickiego, Mieczysław. Następnego dnia po przeniesieniu się do Poznania, ojciec, siedząc w restauracji przy piwku, obserwował grę w skata […] przy sąsiednim stoliku. W pewnym momencie wtrącił się do gry. Na to, znany na terenie Poznania, piekarz Stolpe, Polak, odezwał się: Kto pan jest – jeżeli tak dobrze się pan orientuje w tej grze: my tu pana na Łazarzu […] nie znamy. Ojciec krótko opowiedział swoją historię jarocińską, kończąc słowami: ,Straciłem wszystko dla Polski’. Stolpe się tak tym przejął, że wyciągnąwszy 100 marek powiedział: ,Panie Barwicki, przyjmij to pan na szczęście’. Ojciec pieniądze przyjął, schował do portfelu i … jakoś o tym zapomniał. Po kilku dniach, poszukując pracy, natrafił na inserat firmy ubezpieczeniowej ,Westa’, poszukujący agentów. Ojciec zgłosił się i spośród wielu kandydatów został wybrany pod warunkiem, że wpłaci kaucję w wysokości 100 marek. Sprawa była przegrana, ale w tym momencie przypomniał sobie o owych 100 markach, danych mu ,na szczęście’ przez Stolpego, wpłacił je i został agentem ,Westy’40.

Na początku pracy w firmie „Westa” przydały się wcześniejsze kontakty śpiewacze i liczni znajomi, którzy znając przyczynę jego wyjazdu z Jarocina, ubezpieczali się, chcąc mu w tym trudnym okresie pomóc. Niektóre sytuacje były wręcz wzruszające. W międzyczasie Barwicki uczył się też stenografii Gabelsberga z książki dla samouków, gdyż – jak mawiał – jakby został pisarkiem, musiałby umieć stenografować, gdyż do stolarki już nie zamierzał wracać41.

Uczestnicząc 6.05.1908 r. na Zjeździe Delegatów Związku Kół Śpiewaczych, został wybrany sekretarzem generalnym, którą to funkcję pełnił do śmierci. Pozostał też honorowym członkiem jarocińskiego Koła Śpiewaczego. W międzyczasie musiał zapewne bardzo pilnie pracować i kształcić się w zakresie muzyki, gdyż po opuszczeniu ,Kółka Śpiewaczego’ w Jarocinie, po przybyciu do Poznania objął prowadzenie chóru najpierw ,Harmonii’ potem [od 1910] ,Chopin – Wilda’42. Świadczy o tym chociażby artykuł w „Dzienniku Poznańskim” nr 269 z 22.11.1913 r.43: Niedzielny koncert Koła Śpiewackiego ,Chopina’ na Wildzie nie zawiódł oczekiwań […]. Dyrygował jak zawsze wybornie p. K. Barwicki. Tenże „Dziennik Poznański” w nr. 101 z 4.05.1915 r. pisze: Wczorajszy wieczór pieśni, urządzony staraniem koła śpiewu ,Harmonia’ z Łazarza w Sali Królowej Jadwigi udał się w zupełności. […] Z całego programu śpiewnego wyczuć było można pracę i trudy dyrygenta Związkowego p. Barwickiego44. Podobne pochlebne opinie znaleźć można w „Dzienniku Poznańskim”45 dotyczące koncertu na Wildzie46: Najcenniejszymi numerami programu były niesłyszany dotąd u nas ‘Chór rycerzy’ oddany przez druhów z powagą i ogniem i Nowowiejskiego ,Ballada wiśniowa’ na chór mieszany – utwór ten misternie fugowaty świadczył o wielkich postępach chóru wildeckiego, który dopiero czwarty rok pracuje pod batutą p. Kazimierza Barwickiego, ale i pracy swojej i dyrygentowi zaszczyt przynosi. Takiego pianissimo i cieniowania nie znajdujemy zwykle u chórów, które ćwiczeniu wiele czasu poświęcić nie mogą […]. W każdym razie p. K. Barwicki nie tylko, że jest urodzonym pedagogiem śpiewów chóralnych, ale umie też drużynie swojej wpoić i zrozumienie i odczucie wszystkiego tego, co wykonuje, a to przecież największa ‘Cześć Pieśni’.

Barwicki był również dyrygentem chóru im. Surzyńskiego w Głównej (wtedy pod Poznaniem) oraz Koła Śpiewackiego Polskiego w Żabikowie47.

W tym czasie Barwicki wyjeżdżał też w teren jako sekretarz oraz jako członek jury. Jeździł po Wielkopolsce, na Śląsk, na Pomorze, do Westfalii i Nadrenii oraz do Lwowa, tak przecież odległego wtedy ze względu na środki lokomocji i „zagranicę” (zabór austriacki)48. Jego życie w Poznaniu było bardzo aktywne. W 1910 r. działał w poznańskim komitecie obchodów 100. rocznicy urodzin Fryderyka Chopina49. Od 1911 do 1924 był redaktorem i ekspedytorem miesięcznika muzycznego „Śpiewak” (wychodził od 1907 r. w Poznaniu, a każdy numer miał dodatek w postaci partytury polskiej pieśni). Redagował też powstały ze „Śpiewaka” w 1925 r. miesięcznik „Przegląd Muzyczny”. W tymże „Przeglądzie Muzycznym” (nr 1/1931) napisano o Barwickim: On znał wartość i potrzeby poszczególnych kół śpiewackich, on zachęcał i wzywał do pracy, układał terminy i programy zjazdów, załatwiał trudne sprawy finansów związkowych, często własnemi funduszami, pokrywając koszta zjazdów lub występów, zakupując i kopiując nuty, aby tylko życie śpiewacze utrzymać, a braci śpiewaczej dać ‘karmę’ i do umiłowania pieśni zachęcić, a przez pieśń do zrozumienia narodowego i umiłowania ojczyzny.

Mieszkając w Poznaniu nie zapomniał Barwicki o Jarocinie, i gdy pojawiały się jakieś problemy, pomagał je rozwiązywać. Świadczy o tym m.in. jego uczestnictwo 29.08.1910 r. na Walnym Zebraniu Koła. W tym czasie działalność Koła Śpiewaczego zamierała50, więc Barwicki przewodniczył zebraniu, spowodował wybranie nowych władz i starał się pobudzić je do działania. Wyraźnie mu się to udało, bo już na początku 1911 r. „Śpiewak” poinformował o wspaniałym koncercie pod umiejętnym kierownictwem druha Kunza51.

Jako sekretarz Związku Barwicki czuł się z pewnością w obowiązku zaspokoić potrzeby kół w zakresie polskich pieśni. Wydawnictwo Związku Kół Śpiewaczych nie było w stanie zapewnić ilości potrzebnych dla wszystkich kół w terenie. To prawdopodobnie wtedy powstała myśl utworzenia wydawnictwa. Barwicki pewne doświadczenia już miał, a dotyczyły one kopii hektograficznych z początków działalności w Jarocinie. Ponieważ jednak takie kopie nie byłyby w stanie pokryć zapotrzebowania, a druk dodatków do „Śpiewaka” odbywał się czcionkami drukarni Antoniego Rose w Poznaniu, należało poszukać tańszych opcji. I te Barwicki znalazł i już w lipcu 1911 r. przepisywał partytury do odbijania na kamieniu52. Metoda ta najwyraźniej się sprawdziła, ponieważ dalsze dodatki są przeważnie odbijane litograficznie i zawierają charakterystyczny podpis KTB.

„Wydawnictwo K.T.Barwicki” zajmowało się drukowaniem utworów wokalno-chóralnych, przeważnie były to utwory religijne i okolicznościowe. Początkowy repertuar był na ogół jednogłosowy, łatwy i przystępny53, ale nieraz trzeba było okazać biegłość wokalną i obycie muzyczne (np. kanon Nowowiejskiego). Były to w zasadzie pieśni od dawna znane (Moniuszko, potem Kurpiński, Maszyński). Z biegiem czasu z drukowanego repertuaru znikały niektóre utwory wcześniejszych kompozytorów, a pojawiały się nowe nazwiska, także spoza Wielkopolski. Byli to m.in. Bartkiewicz, Dembiński, Niewiadomski, Nowowiejski, Poniecki, Sołtys, Żukowski54. Barwicki wydał też szereg mszy i pieśni religijnych ks. Tłoczyńskiego, ks. K. Kleina, St. Wiechowicza, St. Kwaśnika, W. Gieburowskiego i innych. Były to utwory a cappella, ewentualnie z towarzyszeniem fortepianu lub organów55. Do 1927 r. wydawnictwo Barwickiego nie prowadziło numeracji drukowanych, zwykle litograficznie, utworów.

Istniała także od ok. 1911 r. firma „Lira”, utożsamiana z Barwickim. Ze względu na brak bazy finansowej, było nie lada wyczynem Barwickiego, że nuty drukował także w czasie I wojny światowej, choć – ze względu na ograniczenia papieru – niezbyt często i w małych ilościach oraz dla zmylenia Niemców bez podawania daty. Pod nazwą „Liry”56, narażając się, drukował polskie pieśni w tym czasie57 dla Barwickiego także Polak pracujący w drukarni wojskowej. Posiadane źródła podają, że miało to miejsce w budynku przy końcu Alei Marcinkowskiego, ale nazwiska drukarza nie znalazłam.

St. Kwaśnik, który – jak sam podawał – miał szczęście być jego serdecznym przyjacielem, tak od kieliszka, jak od batuty, pisał o Barwickim: Podziwiałem jego spryt, znajomość pracy organizacyjnej58 i stawiałem pod nim kroki jako sędzia zawodów, ucząc się szanować nasze koła śpiewacze i naszą pieśń ludową, którą wkrótce począłem układać na chóry męskie, mieszane i żeńskie. Był to początek mojej kariery kompozytorskiej, której ojcem chrzestnym był K. T. Barwicki59. St. Kwaśnik pisał o Barwickim również: Była to postać tak popularna, że bez niej nie rozumiało się żadnego sądu zjazdowego. Bez niego  nie odbyło się żadne walne zgromadzenie okręgu, czy to było upalne lato czy mroźna zima. Barwicki wygłaszał na tych zjazdach przemówienia okolicznościowe nacechowane ogromną znajomością rzeczy i tchnące umiłowaniem ukochanej pieśni polskiej, której przez przeszło 40 laty, bo do samego zgonu, wiernie służył. Przemówienia te tryskały nieraz rzetelnym polskim humorem i bardzo soczystymi dowcipami, które trzepał Barwicki jak z rękawa. Nie było nikogo, kto by mu w tym dorównał i kto by w dyskusji na temat kultu pieśni, znajomości utworów, kompozytorów, dyrygentów i prezesów z nim wytrwał. Dopiero przybyłe świeżo ,Galony’60 zaczęły stawać okoniem. Ale to niedługo trwało. Bo jednych zjednał przyjaźnią szczerą i prawdziwą, jeszcze innych […], a z innych nic sobie nie robił61. […] Miał dziwne zrozumienie interpretacji danego utworu i wyczucie dynamiki, frazy, oraz brzmienia. Skąd się to u niego wzięło, nie mogli zrozumieć znający go dobrze wybitni muzycy i kompozytorzy. A trzeba wiedzieć, że przepuścił przez swoją tekę nazwiska takie jak: dr Henryk Opieński, Piotr Maszyński, Zygmunt Noskowski, Bolesław Dembiński, Stefan Stoiński, Bolesław Wallek-Walewski, Feliks Nowowiejski, Stanisław Kazuro, Stanisław Niewiadomski, ks. dr J. Surzyński, Michał Świerzyński, Stanisław Bursa, Mieczysław Sołtys, Adam Sołtys, Jan Gall,  Władysław Żeleński, T.K. Bartkiewicz, Władysław Raczkowski, Stanisław Wiechowicz i wielu, wielu innych62.

W momencie, gdy Polska odzyskała niepodległość, zniknął motyw walki o polskość, a rozpoczął się inny etap w pracy dla pieśni. Zmiany w śpiewactwie i repertuarze chóralnym odnotować można ok. 1922 r.63. Rok 1922 jest przełomowym w historii Związku. Dawna zasada by śpiewać po polsku, pielęgnować ducha narodowego, szerzyć miłość i wiarę w zmartwychwstanie Polski – uzupełnia się choć z trudem dla braku odpowiednich dyrygentów, że nie starczy śpiewać – lecz trzeba śpiewać poprawnie. Dziś stawia się wymagania, by każdy występ Koła miał podkład i choć początek artyzmu i zrozumienia sztuki pięknej. Niektóre koła doprowadziły już do zdumiewających rezultatów: jest rytm, czucie, dynamika i wymowa – choć daleko nam do  doskonałości, to jednak do doskonałości zdążamy i zdążać będziemy64. W tym czasie również przydało się zaangażowanie Barwickiego, jego zdolność przekonywania, szybkość orientacji, umiejętność przystosowania wytycznych organizacji do potrzeb chwili oraz talent organizacyjny. Barwicki szybko zorientował się w sytuacji i odpowiednimi posunięciami zdołał ją opanować, nadając pracy właściwy kierunek. Jeśli pod względem programu zmiana ta nie pochodziła wyłącznie od niego, to jednak jemu należy zawdzięczać, że została z niezaprzeczalnym pożytkiem dla śpiewactwa naszego przeprowadzona65.

Około lat 1922-1923 pojawili się w Poznaniu Stanisław Wiechowicz, Władysław Raczkowski i Stanisław Kwaśnik. Władysław Raczkowski, jako kierownik artystyczny Związku, rzucił hasło „Śpiewajmy pieśni ludowe”. Zmieniło ono radykalnie twórczość chóralną, rozszerzyło technikę wykonawczą chórów, a kompozytorom dało pole do popisu66. Jako pierwszy na hasło odpowiedział Opieński, później Stanisław Kwaśnik i Stanisław Hutten-Czapski oraz Stefan Bolesław Poradowski (obydwaj ostatni absolwenci Poznańskiego Konserwatorium), a wkrótce po nich kolejny wychowanek Konserwatorium – Mieczysław Mierzejewski. W związku z Wszechsłowiańskim Zjazdem Śpiewaczym w 1929 r. do grona tego dołączyli: Jan Maklakiewicz, Wacław Lechman, Bolesław Wallek-Walewski, Kazimierz Sikorski, Karol Szymanowski oraz Stanisław Kazuro. Przez pokoje Barwickiego w Poznaniu w domu na Półwiejskiej przewinęło się niejedno pokolenie twórców i śpiewaków67. Tym samym idea Barwickiego, głosząca dążenia do doskonałości wykonania, pomału ziszczała się. Poznań stał się ośrodkiem amatorskiego śpiewactwa i miał do dyspozycji kilka chórów o pierwszorzędnym poziomie artystycznym68.

Na początku lat 20. XX w. wzrastało zapotrzebowanie na polską pieśń ludową. Kazimierz Tomasz Barwicki działał jako „Wydawnictwo K.T.Barwicki” oraz „Wydawnictwo Wlkp. Związku Śpiewaczego”. Utwory muzyczne, głównie chóralne polskich kompozytorów, rozchodziły się wśród kół śpiewaczych w Poznaniu, Wielkopolsce i ośrodkach polonijnych. Jak pisze St. Kwaśnik: Zapotrzebowaniu temu zaradzić potrafił jedynie Barwicki. Zniewolił wszystkich znających się jako tako na harmonii kompozytorów, aby napisali jak najwięcej pieśni ludowych na wielogłosowe chóry męskie, żeńskie i mieszane. Była tego spora ilość, pokarm dla setek zespołów całej Polski. Trzeba było ten pokarm odpowiednio przygotować i podać. Zrobił to Barwicki własnym przemysłem. Sam pisał […], często w nieodpowiednim kluczu. I ciekawe, że nawet tej miary kompozytor, co B. Wallek-Walewski kazał śpiewakom w tych kluczach śpiewać. Były to prawdziwe rebusy muzyczne. Ale Barwicki dopiął swego, materiału dostarczył. A trzeba wiedzieć, że w 1925 r. Związek liczył 275 Kół (w tym czynnych 240) i 14 94369 śpiewaków.

Przez cały czas Barwicki doskonalił się w wydawaniu nut. Do 1925 r. wszystkie partytury przepisywał do druku własnoręcznie. Jego podpis KTB (lub notatka lit. KT Barwicki i data) figuruje na wszystkich partyturach70. Czasami wyręczał go syn Mieczysław. Po 1925 r. – jak dalej podaje St. Kwaśnik – dla Barwickiego pisał już dobry kopista i dyrygent znający się na rzeczy, zmarły w 1939 roku w nieszczęśliwym wypadku71 Feliks Ruciński72. Ile kłopotów miał Barwicki z leniwym do pisania Rucińskim, wiedzą tylko ci, którzy obserwowali tę komedię. Feliks dostawał paczkę papierosów dziennie, osobny, specjalny stolik, deskę, przykładnicę, grafiony i papier. Zamykano go w osobnym pokoju przy ul. Marsz. Focha i wychodził tylko w asyście szefa ,na jednego’ do sąsiada. Zbite przez żonę okulary płacił również szef. Ale nuty piękniały, szlachetniały i Walewski, Wiechowicz, Kwaśnik, Raczkowski, Chopin oraz Moniuszko wychodzili spod ręki Feliksa jak żywi. Związek nie wstydził się swego Wydawnictwa nawet za granicą. Szły te nuty do Niemiec, Francji, Ameryki i Chin73. Wydawnictwa rosły z każdym rokiem, a Barwicki, choć zaciągał coraz większe pożyczki, jakoś umiał dziury łatać i zawsze z sytuacji wybrnąć. Rok 1929 […] przyniósł obu Wydawnictwom wielkie korzyści, tak, że drukowało się już w Lipsku, Warszawie i Krakowie74.

Firma wydawnicza Barwickiego nigdy nie posiadała maszyny drukarskiej. Napisane partytury wykonywały różne drukarnie: Antoni Rose (Poznań), Drukarnia św. Wojciecha (Poznań), Brandstaedter (Lipsk), Sztych (Warszawa), Akord (Kraków), Pilczek i Putiatycki (druki wykonywano w Lipsku), Zbiórkowski (Pleszew), Papierodruk (Poznań). Od 1921 r. prawie wszystkie druki „K.T.Barwickiego” i „Wlkp. Związku Śpiewaczego” przejęła firma Papierodruk Poznań. Jednakże głosy chóralne „K.T.Barwicki” drukował zawsze sam, gdyż ww. firmy tego nie robiły. Należy zatem odróżnić napisy: „nakładem Wydawnictwa K.T.Barwicki” od „odbito litograficznie i podpis KTB”. Okres litografu trwał zasadniczo do września 1939 r. Po II wojnie światowej nuty drukowano przy pomocy płyt cynkowych (metodą fotolitografii). Do przygotowania nut do druku wykorzystywano kalkę kreślarską.

Zasługi Barwickiego dla popularyzowania pieśni polskiej, szczególne w czasach zaborów, są ogromne. W mowie pogrzebowej prezes Wielkopolskiego Związku Kół Śpiewaczych, dr Leon Surzyński, powiedział m.in.: Pragnę, jako Twój najbliższy współpracownik, zaświadczyć przed Bogiem i ludźmi, żeś dobrze zasłużył się Ojczyźnie. Niechaj Ci Pan Bóg policzy za zasługę, żeś z pieśnią na ustach walczył o niepodległość, żeś w Odrodzonej Ojczyźnie pracował skutecznie nad tem, aby pieśń polska zbłądziła pod strzechy, żeś pieśnią pragnął ulepszyć duszę rodaków, żeś był współbudowniczym poważnej już dzisiaj twórczości pieśniarskiej, żeś wreszcie w 40-letniej pracy dla pieśni polskiej przejawiał tyle serca i ofiary75.

Barwicki dał się poznać również jako patriota. Już w Jarocinie aktywnie przeciwdziałał germanizacji, agitując na zebraniach przedwyborczych o poparcie polskich kandydatów do sejmu pruskiego w latach 1895-1907: dr. Józefa Niklewskiego, Tomasza Jachowskiego, Władysława Grabskiego, Bogumiła Hebanowskiego, Franciszka Basińskiego, dr. Ludwika Klinkowskiego. W 1913 r. został ukarany grzywną za druk patriotycznych pieśni przygotowanych na 50. rocznicę wybuchu powstania styczniowego76. Na te represje, według sugestii prawnika, zareagował iście po polsku77, wykazując się nieugiętością. Po wybuchu powstania wielkopolskiego powierzono mu funkcję obwodowego komisarza policyjnego w jednej z dzielnic Poznania78, którą sprawował do 1921 r.

Barwicki zmarł 20.01.1931 r. w Poznaniu. W ostatniej drodze79 uczestniczyły delegacje nie tylko kół Związku Wielkopolskiego, lecz także związków i kół śpiewaczych z całej Polski. Na czele konduktu kroczyło przeszło pięćdziesiąt sztandarów80. Podczas pogrzebu połączonymi chórami dyrygował Stanisław Kwaśnik, dyrektor artystyczny związku. Chóry wykonały „Salve Regina” Bolesława Wallek-Walewskiego oraz „Zmarły człowiecze” z tekstem Franciszka Karpińskiego81. Na nabożeństwie żałobnym chór Koła Śpiewackiego Polskiego82, którego zmarły był prezesem, wykonał fragmenty z „Requiem” Mozarta, a po nabożeństwie orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod batutą dyrektora opery, Wojciechowskiego, odegrała marsz żałobny Chopina. Barwicki został pochowany na dawnym cmentarzu Świętomarcińskim przy ul. Bukowskiej. Podczas II wojny światowej grób przeniesiono na cmentarz w Luboniu. Obecnie spoczywa w grobie rodzinnym na cmentarzu junikowskim83 wraz z pierwszą żoną, synem, córką i synową. Na tym samym cmentarzu spoczywają również dwaj wnukowie Barwickiego (Jan z żoną oraz Andrzej z teściami), a także jego druga córka. W innym miejscu tego samego cmentarza spoczywa druga żona Barwickiego z inną osobą z rodziny.

Prace wydawnicze po śmierci ojca kontynuował pod dotychczasową nazwą Mieczysław Ewaryst Barwicki (ur. 26.10.1898 r. w Jarocinie, zm. 20.06.1969 r. w Poznaniu). Od 1927 r. był też Mieczysław dyrygentem Okręgu II Wielkopolskiego Związku Śpiewaczego84. Uratowane przez niego w czasie okupacji nakłady wydawnictw nutowych przyczyniły się do szybkiego podjęcia działalności artystycznej po II wojnie światowej przez chóry wielkopolskie85. Tradycje muzyczne rozwijali też inni potomkowie Kazimierza Tomasza Barwickiego. Wnukowie Jan, Andrzej i Aleksander uczęszczali do szkoły muzycznej i uczyli się gry na skrzypcach oraz śpiewali kilka lat w „Poznańskich Słowikach”. Jan Barwicki okresowo był też dyrygentem. Także prawnuk Paweł, syn Andrzeja, podobnie jak ojciec, śpiewał w chórze Politechniki Poznańskiej oraz w „Arionie”.

Po śmierci Kazimierza Tomasza Barwickiego, uchwałą z dnia 7.04.1931 r., chór z Jarocina przyjął nazwę Koło Śpiewacze im. K.T. Barwickiego. Obecnie nosi nazwę Chór Mieszany im. Kazimierza Tomasza Barwickiego. Od 1998 r. w dniu założenia (8 marca) obchodzone jest Święto Chóru.

Rodzina Kazimierza Tomasza Barwickiego:
I żona: Maria Weronika Kazimiera Gummer ur. 1875 (akt ślubu nr 3/1898 par. Św. Marcina Poznań  Łazarz); zm. 1907 w Jarocinie
Dzieci z I małżeństwa:
Mieczysław Ewaryst ur. 1898; zm. 1969
Kazimiera Dorota Pierzchlińska ur. 1900; zm. 1959
Stanisława Wanda  Ziółkowska ur. 1903; zm. 1929
II żona: Anna Staniewska ur. 1872 (ślub 1908 Jarocin); zm. 1952 w Poznaniu
Z tego małżeństwa dzieci nie miał, druga żona miała z pasierbami dobre relacje.

Jarocin nie zapomniał o Barwickim. W uznaniu jego zasług powstały:
w Witaszycach
– skwer w centrum wsi w 2000 r. otrzymał imię patrona chóru K.T. Barwickiego; w 2021 r. na tym skwerze posadzono platan o nazwie „Dyrygent” 
– na ścianie restauracji „Podmiejska” w 2021 r., w 150. rocznicę urodzin K.T. Barwickiego, dokonano odsłonięcia okolicznościowej tablicy
w Jarocinie
– na murze kościoła Chrystusa Króla w 1931 r. została wmurowana tablica pamiątkowa
– na murach krużganków kościoła św. Marcina86 w 105. rocznicę założenia chóru została odsłonięta druga tablica
– na rogu ulic Wrocławskiej i Barwickiego została odsłonięta tablica pamiątkowa ufundowana87 przez Elżbietę i Leszka Trzcielińskich
– w 1966 r., w dniu jubileuszu 75-lecia chóru, jedna z ulic w śródmieściu została nazwana jego imieniem.

Henryk Opieński w artykule „Ś.p. K.T.Barwickiemu w hołdzie”88 napisał, że: działalność całego życia powinna być uważana za testament, za silny wyraz Jego woli, do ostatniej chwili objawianej: służenia sprawie śpiewactwa polskiego. Tę wolę całego życia, ten żywy testament, przekazał ś.p. Barwicki przyszłym pokoleniom do dalszego wypełniania.

Za szczególne osiągnięcia na polu wielkopolskiego śpiewactwa Kazimierz Tomasz Barwicki został uhonorowany 3.05.1926 r. Orderem „Polonia Restituta”89.

Jednak jednym z najwspanialszych, „żywych” pomników jego działalności, jest chór, który – mimo upływu lat, zmieniających się warunków i licznych trudności – nieprzerwanie działa już od tylu lat. Potwierdza to przekonanie, że pieśń nie zna granic czasu ani przestrzeni: dziś, tak jak kiedyś, łączy ona pasjonatów śpiewu, budując wspólnotę niezmiennie zafascynowaną wspólnym śpiewem.

Autor: Danuta Matelska

[1] Hymn do Nikkal (1400 r. p.n.e) uważany za najstarszy odtworzony współcześnie utwór; natomiast pierwszy kompletny zapis utworu muzycznego, który przetrwał do naszych czasów, pochodzi z IX w. n.e.
[2] Już w 1850 r. pojawił się spis 244 polskich pieśni zakazanych (m.in. Bogurodzica, Mazurek Dąbrowskiego, Boże, coś Polskę).     
[3] Nastroje ówczesnych Polaków charakteryzuje dwuwiersz: „Jużby mnie deska kryła grobowa, gdyby nie piosnka, co się w sercu chowa”.
[4] S. Wiechowicz, Z przemówienia na Zjeździe Wydziałów Pedagogicznych Wyższych Szkół Muzycznych, „Ruch Muzyczny” 1963, nr 24.
[5] Z dziejów chóru im. K. Barwickiego w Jarocinie, „Kwartalnik Informacyjno-Integracyjny »Jesteśmy«” 2000, nr 1 (14).
[6] W walce o chóralny śpiew polski najwyższe warstwy Polaków udziału nie brały. Mówi się o tym również w przemówieniu rady miejskiej Poznania Hednigera (M. Obst, Wydawnictwo Kazimierza Tomasza Barwickiego, Poznań 1960, praca magisterska, s. 68, za: „Kurier Poznański” nr 133 z 11.06.1924 r.). Wyższe warstwy optowały w kierunku śpiewu zawodowego, tj. oper, koncertów. Ruch śpiewaczy chóralny jako ruch amatorski miał korzenie poza ziemiaństwem i kupiectwem.
[7] J. Jajor, Chóralna legenda Jarocina, „Życie Jarocina” 2006, s. 15.
[8] M. Obst, dz. cyt., s. 2.
[9] „Przegląd Muzyczny” 1931, nr 1.
[10] M. Obst, dz. cyt., za „Wielkopolanin” 1891, luty (polskie pismo codzienne wychodzące w Poznaniu).
[11] M. Obst, dz. cyt., s. 3.
[12] M. Obst, dz. cyt., s. 3, cytat ze wspomnień K.T. Barwickiego.
[13] M. Obst, dz. cyt., s. 3.
[14] J. Jajor, Śpiewactwo na ziemi jarocińskiej, Jarocin 2001, s. 19.
[15] Chór mieszany im. K.T. Barwickiego 1891-1991, Jarocin 1991.
[16] M. Obst, dz. cyt., s. 124.
[17] Życiorys został opublikowany m.in. przez L. Kamienskiego, Polski Słownik Biograficzny, Kraków 1931, t. I, s. 335.
[18] Ślub Czermin 26/1869 (Jan Barwicki lat 40 wdowiec, Klementyna Przyborska lat 24 panna).
[19] M. Obst, dz. cyt., s. 1-2. Do pracy w stolarni przyjmował tylko Polaków.
[20] Tamże, s. 17.
[21] Dziś powiedzielibyśmy, że powielał.
[22] „GIG-ant” 2003, nr 31. Podobną opowieść przyniosła członkini chóru (wspomnienia jej ojca).
[23] M. Obst, dz. cyt., s. 2.
[24] Syn Mieczysław Barwicki, według: M. Obst, dz. cyt., s. 103.
[25] Oryginał aktualnie w Muzeum Regionalnym w Jarocinie.
[26] Oryginał aktualnie w Muzeum Regionalnym w Jarocinie.
[27] M. Obst, dz. cyt., s. 10.
[28] Oryginał aktualnie w Muzeum Regionalnym w Jarocinie.
[29] M. Obst, dz. cyt., s. 14.
[30] J. Jajor, Śpiewactwo na ziemi jarocińskiej, Jarocin 2001. Według autora od 1906 r. dyrygentem jest Lucjan Kunz na stałe.
[31] Na przykład w kolędzie Bóg się rodzi w ostatniej zwrotce zmieniano „Podnieś rękę Boże Dziecię pobłogosław strzechę miłą” na „Podnieś rękę Boże Dziecię pobłogosław ojczyznę miłą”. Także w liście Feliksa Nowowiejskiego z Krakowa z 28.05.1911 r. jest zdanie: „W hymnie ,Ufajcie’, można łatwo niektóre miejsca tekstu zmienić” (wspomina tylko ,Ufajcie’, gdyż pozostałe utwory przeszły już cenzurę pruską).
[32] M. Obst, dz. cyt., s. 153.
[33] J. Jajor, Śpiewactwo na ziemi jarocińskiej, Jarocin 2001.
[34] J. Jajor, Chóralna legenda Jarocina, „Życie Jarocina” 2006, s. 15.
[35] Towarzystwo Kredytowe.
[36] M. Obst, dz. cyt., s. 103.
[37] W tym czasie miały odbyć się wybory posła do Sejmu Pruskiego. Niemcom chodziło o to, by przeszkodzić w wyborze Polaka. K.T. Barwicki był wtedy przewodniczącym Frontu Narodowego. Miał z tego zrezygnować. Mógł pozostać prezesem robotników i dyrygentem chóru. Barwicki odpowiedział hakatyście Frischemu, że z przewodniczącego Frontu Narodowego nie zrezygnuje i nie przyjdzie po pożyczkę. Na co tamten mu odpowiedział, że jest stracony.
[38] Znalazłam wzmiankę, że trudności finansowe miała również Kasa Oszczędnościowo-Pożyczkowa w Jarocinie, w której Barwicki pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej. Zob. J. Jajor, Chóralna legenda Jarocina, „Życie Jarocina” z 15.02.2006 r., s. 15.
[39] M. Obst, dz. cyt., s. 5.
[40] Tamże, s. 121.
[41] Tamże, s. 4.
[42] M. Obst, dz. cyt., s. 5; „Dziennik Poznański” nr 12 z 16.01.1913 r. Fragment dotyczący chóru „Chopin-Wilda”: W sobotę 11 bm. odbyło się roczne walne zebranie przy licznym udziale członków i gości. Sprawozdanie z czynności Koła zadowoliło zupełnie zebraną drużynę. Zarząd na rok 1913 tworzą pp. L. Białkowski – prezes, A. Nowak – wiceprezes, Barwicki – dyrygent.
[43] M. Obst, dz. cyt., s. 76.
[44] Tamże.
[45] „Dziennik Poznański” nr 124 z 3.06.1913 r.
[46] M. Obst, dz. cyt., s. 77.
[47] Tamże, s. 126.
[48] „Dziennik Poznański” nr 153 z 6.07.1913 r. oraz „Dziennik Poznański” nr 171 z 29.07.1914 r. K.T. Barwicki jest wymieniony jako członek jury na Zjeździe Śpiewaków w Berlinie.
[49] J. Jajor, Chóralna legenda Jarocina, „Życie Jarocina” 2006, s. 15.
[50] Na zjeździe śpiewackim II okręgu w Wilkowyi jarociński chór wypadł bardzo słabo i nie zdobył żadnego wyróżnienia.
[51] J. Jajor, Śpiewactwo na ziemi jarocińskiej, Jarocin 2001.
[52] M. Obst, dz. cyt., s. 21; „Śpiewak” nr 7 z 1.07.1911 r. z adnotacją „Odbite na kamieniu przepisał K.T.Barwicki”. Początkowo K.T.Barwicki za wykonaną pracę nie pobierał honorarium. Stało się to dopiero w momencie, gdy wydawnictwa zaczęły przynosić zyski.
[53] Około 1906 r. brakowało publikacji pieśni polskich (por. M. Obst, dz. cyt., s. 34). Barwicki przejął się tym problemem i zaczęły się pojawiać  utwory polskich kompozytorów (por. „Śpiewnik Zbiorowy”, cz. III, Poznań 1913).
[54] M. Obst, dz. cyt., s. 39-42.
[55] Dopiero później (nie udało mi się ustalić daty, choć prawdopodobnie już po śmierci K.T. Barwickiego) wydawane były utwory także z towarzyszeniem orkiestr symfonicznych. Drukowana była też literatura instrumentalna, szkolna i pieśni solowe. Do 1949 r. wydano 450 pozycji na chóry mieszane, żeńskie, męskie, mieszane a cappella oraz z towarzyszeniem fortepianu lub organów względnie orkiestry  symfonicznej lub dętej, poza tym pieśni solowe, instrumentalne oraz literatura muzyczna dla szkół (por. M. Obst, dz. cyt., s. 52).
[56] Pod nazwą „Liry” wydawał Barwicki przynajmniej do 1926 r. (nakładem „Liry” 14.09.1926 r. ukazał się utwór Henryka Opieńskiego „Wieczna wiosna”).
[57] W czasie I wojny światowej Barwicki wydał „Kolenda o Lechu, Czechu i Rusie” M. Świerzyńskiego (30.12.1914), „Kolendy” (1915), „Kościuszko i Łagienko – zbiór pieśni” (1917) oraz „Wieniec melodyj polskich ku uczczeniu pamięci wielkiego bohatera Tadeusza Kościuszki w setną rocznicę Jego śmierci” (1917).
[58] „Przegląd Muzyczny” 1931, nr 1 mówi o Barwickim: Już jako młodzieniec pełen energii, obdarzony głębszem niż rówieśnicy jego, darem organizacji i silniejszą inteligencją, odczuł konieczność pracy kulturalno-narodowej na tem polu, i oddał się jej z całą szczerością i poświęceniem.
[59] Życie Muzyczne, Poznań 1946; St. Kwaśnik, Sylwetki zmarłych wybitnych działaczy na niwie Wlkp. Zw. Śpiewaczego Kazimierz Tomasz Barwicki.
[60] J. Grala, „Gazeta Jarocińska” z 22.06.2001 r. s. 21: W 1918 po odzyskaniu niepodległości Niemcy masowo zaczęli opuszczać Wielkopolskę. W latach 1919-1920 z Jarocina wyjechało ok. 1300 osób. Zaczęło brakować inteligencji. Do Jarocina zaczęli napływać inteligenci z Galicji, głównie nauczyciele. Nauczycieli ci byli dobrze przygotowani do pracy z dziećmi i młodzieżą oraz do działalności społecznej w środowisku. Wielu z nich prowadziło chóry wiejskie, zespoły taneczne, grało na organach w kościele. Przynieśli ze sobą małopolską kulturę, języki, pieśni, tańce i obyczaje. Tych przybyszów nazywano „Galonami”.
[61] Życie Muzyczne, Poznań 1946; St. Kwaśnik, Sylwetki zmarłych wybitnych działaczy i dyrygentów chóralnych Wielkopolski – Kazimierz Tomasz Barwicki (1871-1931).
[62] Tamże.
[63] M. Obst, dz. cyt., s. 50.
[64] Pamiętnik XI-go Wielkopolskiego II-go Wszechpolskiego Zjazdu Kół Śpiewaczych w Poznaniu 1924, str. 74.
[65] K.T. Barwicki obchodzi 25-lecie pracy związkowej, „Przegląd Muzyczny” 1930, nr 3.
[66] M. Obst, dz. cyt., s. 50.
[67] Barwicki miał wino własnego wyrobu, które wszystkim bardzo smakowało. Przewijający się przez jego mieszkanie na Półwiejskiej często pewnie próbowali tego wyrobu podczas różnych spotkań.
[68] Stanisław Wiechowicz prowadził chór „Moniuszko”, Władysław Raczkowski – chór „Echo”, Stanisław Kwaśnik – chór „Harmonia” i chór kolejowy „Hasło”, Feliks Nowowiejski – Chór Narodowy (1919-1924), potem dorywczo „Harmonia” i „Echo” (por. M. Obst, dz. cyt., s. 131). Jednym z największych sukcesów Nowowiejskiego było prowadzenie wielotysięcznego chóru śpiewaków podczas Wszechsłowiańskiego Zjazdu w 1929 r. na stadionie miasta Poznania z towarzystwem wielkiej orkiestry symfonicznej.
[69] M. Obst, dz. cyt., s. 57.
[70] Tamże, s. 78.
[71] Zginął tragicznie w grudniu 1939 r. zabity przez ciężarówkę hitlerowską na moście dworcowym w Poznaniu.
[72] Kapelmistrz orkiestr wojskowych, przez wiele lat dyrygował chórami poznańskimi m.in. im. Surzyńskiego, im. Chopina, „Gędźbą” Koła Śpiewaczego w Komornikach.
[73] Życie Muzyczne, Poznań 1946; St. Kwaśnik, Sylwetki zmarłych wybitnych działaczy i dyrygentów chóralnych Wielkopolski – Kazimierz Tomasz Barwicki (1871-1931).
[74] Tamże.
[75] „Przegląd Muzyczny” 1931, nr 1.
[76] M. Obst, dz. cyt., s. 112.
[77] Łącznie z kosztami kara wynosiła 212 marek, co – licząc siłę nabywczą – stanowiło wysoką kwotę. Za namową mec. Drwęckiego złożył wniosek o spłacenie kary po 1 marce miesięcznie. Po negatywnej odpowiedzi nastąpił kolejny wniosek o płacenie po 2 marki miesięcznie, potem po 3 marki. A czas mijał. Na trzeci wniosek przyszła ostateczna decyzja niemieckiego sądu, że jeśli nie będzie spłacał po 5 marek, to po całość przyjdzie komornik. K.T. Barwicki wysłał syna, aby 1.07.1914 r. wpłacił pierwszą ratę. Dnia 1.08.1914 r. wybuchła wojna i Barwicki więcej nie zapłacił. Po odzyskaniu niepodległości znalazł się nadgorliwiec, który w 1920 r. wysłał do Barwickiego nakaz płatniczy. Ponieważ był to wyrok prawomocny, sytuacja stała się paradoksalna. Dopiero na pismo mec. Drwęskiego, w międzyczasie też Prezydenta Miasta Poznania, komplet sędziów sytuację wyjaśnił i anulował karę (według M. Barwickiego, za: M. Obst, dz. cyt., s. 155).
[78] J. Jajor, Chóralna legenda Jarocina, „Życie Jarocina” 2006, s. 15.
[79] Fotografia z pogrzebu w zbiorach Muzeum Regionalnego w Jarocinie.
[80] „Przegląd Muzyczny” 1931, nr 1.
[81] Tamże.
[82] Tradycje kontynuuje obecnie Towarzystwo Muzyczne im. H. Wieniawskiego w Poznaniu.
[83] Lokalizacja grobu: pole 15, kwatera D, rząd O, miejsce 36.
[84] Syn Mieczysław grał na skrzypcach (przekaz rodziny).
[85] Wielkopolski Słownik Biograficzny, Warszawa-Poznań 1983, s. 42.
[86] Odsłonięcia dokonał wnuk założyciela, Jan Barwicki, w asyście przewodniczącego Rady Miejskiej Mariana Sikorskiego i burmistrza Pawła Jachowskiego. Tablice poświęcił proboszcz parafii św. Marcina ks. Jerzy Konkel. W obchodach rocznicowych brało udział około 20 członków rodziny Barwickich. Uroczystości odbyły się w czerwcu 1997 r.
[87] Promując lokalny chór i ze względu na powiązania rodzinne z chórzystami.
[88] „Przegląd Muzyczny” 1931, nr 2/3.
[89] „Monitor Polski” nr 99 z 30.04.1926 r.

Twórca projektu Twórca
Partnerzy
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin

Kategorie tematyczne