Jarocin

Portal historyczny

 

Na terenie miasta Jarocina, pomimo wysiedleń, pozostała spora liczba rodzin polskich z dziećmi. Dziatwa ta była skazana na naukę w szkole niemieckiej przeznaczonej dla Polaków (Ciświca), wałęsała się, względnie przeznaczono ją do posług Niemcom. Niektórzy rodzice starali się o to, by ich dzieci uczyły się, rozjaśniały umysły zgodnie z przedwojennym programem nauczania, obejmującym określone roczniki. W tym celu zwracali się do pozostałych na miejscu nauczycieli z prośbą o korepetycje. Takich propozycji nie odrzucaliśmy, to był moralny obowiązek każdego nauczyciela Polaka. Od 1941 r. wzięłam pod swą opiekę czwórkę uczniów: Urszulę Nowańską, Juliusza Piotrowskiego, Romana Sablika i Bogusława Świderskiego. Były to różne roczniki, mniej lub więcej zaangażowane w nauce i stąd wynikała konieczność odrabiania lekcji indywidualnie takich przedmiotów, jak język polski, historia, geografia, matematyka, czasami łącznie – rysunki, ćwiczenia fizyczne. Dziatwa lepiej pracowała i czuła się w gromadce, przysłuchując się wzajemnie nauce, lecz takie spotkania kompletu trzeba było zawsze ubezpieczać czujką. Latem punktem obserwacyjnym było otwarte okno, zimą bez względu na aurę podwórze. Umówionym sygnałem zbliżającego się niebezpieczeństwa był śpiew.

Jesień 1943 r. przyniosła nieco odmienne powiewy wojenne, które docierały w sposób nieznaczny i na teren naszego miasta. Na ulicach panowała pozorna, przyczajona cisza (dużo Niemców wyjechało na front wschodni), nie oznaczało to zmniejszonej czujności ani prawowitych gospodarzy tej ziemi – Polaków, ani też okupantów – Niemców. Węszyli wszędzie, podejrzliwi, okrutni, nieludzcy, spadali jak krwiożercze ptaki niespodzianie na upatrzone ofiary. Ponieważ czuliśmy się jak osaczona zwierzyna, staraliśmy się unikać wszelkich możliwości spotkania. Robiliśmy uniki.

I oto pewnego dnia listopadowego bez sygnału (nikt wtedy nie stał na straży) wyrósł jak spod ziemi przede mną policjant niemiecki. Zażądał pokazania mieszkania i wyjaśnienia obecności czwórki dzieci. Odpowiedzi udzielałam sama, dzieci nie umiały mówić po niemiecku, a nogi uginały się pode mną ze strachu. Na szczęście nic obciążającego nie znalazł. Na stole leżały domino i warcaby, zeszyty i książki były już pochowane w kieszeniach, wszytych w podszewki bluzek dziecięcych. Tym razem skończyło się na pogróżkach Niemca i naszym niemałym wstrząsie.

W maju 1944 r. w godzinach południowych, a był to dzień ciepły, słoneczny, siedziałam z uczniami w ogrodzie szczelnie oparkanianym i tam na ścieżce kreśliłam kijem mapę Polski – była to lekcja geografii. Tam właśnie wtedy aresztowano mnie. Przez kilka godzin, z niezmiernie dłużącymi się przerwami, przesłuchiwał mnie ryży gestapowiec. Uderzył mnie kilka razy po twarzy, pieniąc się ze złości. Widocznie nie po jego myśli zeznawałam. Wieczorem otworzono mi zakratowane drzwi (willa Zapłaty, ulica T. Kościuszki) i kazano biegiem udać się do komendy policji mieszczącej się na rynku. Tam czekano mnie. Impertynencjom i kpinom nie było końca. Po raz drugi zażądano ode mnie zeznań. Odpowiadałam na zaskakujące pytania, tutaj już kilku osób, w trakcie czego maszynistka pisała protokół. Około północy zwolniono mnie, lecz codziennie musiałam się meldować. Nie wiem komu i czemu zawdzięczałam ocalenie. Uczyłam nadal, do końca wojny, lecz później pozostało tylko dwoje dzieci.

Nauka była trudna nie tylko ze względu na nieustannie zagrażające niebezpieczeństwo, lecz głównie z tej przyczyny, że nie było odpowiednich podręczników, żadnych pomocy naukowych, nie mieliśmy zeszytów, zdobyłam dwie tabliczki, które znakomicie nam służyły. Nikt nie pomógł – było to nauczanie tajne niezorganizowane.

Po wojnie, spotykając się z moimi uczniami, wspominaliśmy z rozrzewnieniem tę tajną szkółkę. Z gromadki tej wyrośli wartościowi ludzie.

Autor wspomnień: Eleonora Kubiakowa, 1977 r.

Źródło: Zbiory Muzeum Regionalnego w Jarocinie, sygn. RM-54/1.

Opracowanie: Ilona Kaczmarek

Twórca projektu Twórca
Partnerzy
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin

Kategorie tematyczne