Jarocin

Portal historyczny

 

Kartki na produkty żywnościowe starsze osoby pamiętają jeszcze z lat 80. Nie kojarzą się one raczej dobrze. Nie spełniły swojej roli i zamiast usprawnić i zwiększyć dystrybucję towarów na rynek, wydatnie ją zmniejszyły. Warto przypomnieć, że taka forma kontroli dystrybucji żywności znana była już okupantowi niemieckiemu oraz komunistom w połowie 1945 r. Równie źle ludność wiejska wspomina przymusowe świadczenia rzeczowe, czyli obowiązkową daninę na rzecz państwa komunistycznego. Był to swoisty haracz, z którym w pierwszych latach powojennych starano się walczyć wszelkimi możliwymi sposobami, także akcjami zbrojnymi.    

Społeczeństwo ziemi jarocińskiej, mając w pamięci czasy okupacji, kiedy żywność i większość podstawowych artykułów przemysłowych była reglamentowana i przeznaczana na rynek w minimalnym stopniu, z pewnymi obawami przyglądała się ponownemu wprowadzeniu przez władze, tym razem komunistyczne, systemowi kartkowemu. Był on przedłużeniem rozwiązań niemieckich z okresu wojny. System ten mimo licznych protestów obowiązywał do 31 marca 1945 r. Najważniejszą bolączką ludności w tym układzie była głównie minimalna aprowizacja, brak opału (szczególnie zimą), nieproporcjonalność zarobków w stosunku do drożyzny oraz ciągle wzrastające bezrobocie. Na skutek braku opału społeczeństwo zmuszone było kraść drewno z lasu, za co groziły surowe konsekwencje. Władza pozostawiła ten system, ponieważ obawiała się, że szybkie wprowadzenie wolnego handlu spowoduje drastyczny wzrost cen podstawowych artykułów żywnościowych. Ceny towarów może i nie wzrosły, ale zaczęło ich brakować. Wyjątkowe „żniwa” zbierali za to lokalni lichwiarze i spekulanci.

Prawdziwą przyczyną blokowania swobodnej wymiany towarów, usług oraz uwolnienia cen, była chęć upaństwowienia i kontroli wszystkich najważniejszych gałęzi przemysłu. Ustęp 2 Okólnika Nr 25 Ministerstwa Aprowizacji i Handlu z dnia 21 maja 1945 r. brzmiał bardzo obiecująco: Handel we wszystkich swych formach: spółdzielczej, państwowej i prywatnej korzysta z szerokiego poparcia i ułatwień ze strony władz. Inicjatywa prywatna w handlu jest pożądana. Stanowi ona poważny czynnik odradzającego się życia gospodarczego i realizując zasadę wolnej konkurencji, potęguje i ożywia życie gospodarcze. Rzeczywistość była jednak daleka od przyjętych w powyższym Okólniku założeń.

Sytuacją aprowizacyjną żywo zainteresowani byli jarocińscy kolejarze. W rezolucji skierowanej 24 lutego 1945 r. do Starostwa Powiatowego prosili oni Pełnomocnika Gospodarczego oraz Zarząd Powiatowy o wprowadzenie jednolitego systemu kartkowego przy podziale żywności na terenie miasta i powiatu jarocińskiego dla wszystkich mieszkańców narodowości polskiej oraz o wprowadzenie stałych cen na artykuły pierwszej potrzeby, by unikać lichwiarskich cen i zapewnić racjonalny podział artykułów żywnościowych tutejszego miasta i terenu.

Z początkiem kwietnia 1945 r. wprowadzono wreszcie cztery rodzaje nowych kartek żywnościowych: na mleko, chleb, mięso i tłuszcz. W ten sposób zerwano z systemem okupacyjnym. Ludność podzielono na różne kategorie i tym razem to wzbudziło powszechne niezadowolenie. Rozdział kart żywnościowych polegał na tym, że emeryci oraz chorzy i niezdolni do pracy zostali zakwalifikowani do III kategorii, natomiast członkowie ich rodzin do II kategorii. Oprócz tego ciężko chorym zabrano wszelkie profity. Ludność ta w większości nie miała żadnego poważniejszego źródła dochodu, a dodatki emerytalne nie zaspokajały podstawowych potrzeb żywnościowych.

W pierwszym miesiącu funkcjonowania nowego systemu kartkowego dało się w Jarocinie zauważyć nierówny przydział aprowizacyjny. W związku z tym, wobec coraz większego wzburzenia mieszkańców miasta, Zarząd Miejski w Jarocinie podjął 16 kwietnia 1945 r. rezolucję domagającą się zmiany dotychczasowego przydziału kart żywnościowych. Wrzenie wśród ludności, szczególnie tej pozbawionej jakichkolwiek środków utrzymania, rosło. W maju 1945 r. dało się zauważyć pogłębiające się nadal rozgoryczenie z powodu podziału na różne kategorie żywnościowe, mimo tego sprawa przydziału kart żywnościowych nie została nadal załatwiona pomyślnie. Niezadowolenie budził również fakt, że nie wydawano całego zasobu przysługujących ludności racji żywnościowych. Szczególnie dotyczyło to tłuszczu.

Dalsze trwanie takiego porządku według starosty mogło poważnie osłabić współpracę społeczeństwa z władzami. Z ust włodarza powiatu padały poglądy: Słyszy się twierdzenie, że okupant, chociaż przyznawał racje mniejsze, jednakże były one wydawane. Sprawa aprowizacji w obecnym stanie rzeczy może być łatwo wykorzystana dla celów politycznych. Był to zarzut bardzo poważny. Największe niezadowolenie budził sam fakt podziału ludzi na kilka kategorii, z których każda otrzymywała inne racje żywnościowe. Społeczeństwo w prywatnych rozmowach podkreślało, że w wolnej Polsce nie powinno się dzielić ludzi w ten sposób. Pozostaje tylko pytanie, czy Polacy żyli wówczas w wolnej Polsce?

Powiat jarociński nie był w kwestii aprowizacji mieszkańców odosobnionym przypadkiem w skali całego kraju. Równie trudna sytuacja panowała w innych regionach Wielkopolski. Ogólne niezadowolenie społeczeństwa większych miast związane było głównie właśnie z aprowizacją, ponieważ w większości przypadków, podobnie jak w Jarocinie, karty żywnościowe były niesprawiedliwie rozdzielane.

Dnia 27 maja 1945 r., w związku z bardzo trudną sytuacją aprowizacyjną na terenie powiatu, Polska Partia Socjalistyczna zorganizowała wiece w Pleszewie i Jarocinie. Ożywiona dyskusja, podczas której padały mocne słowa, toczyła się wokół zaopatrzenia ludności w podstawowe artykuły żywnościowe. Wzburzenie społeczeństwa nie słabło. Dał temu również wyraz w swoim sprawozdaniu Powiatowy Oddział Informacji i Propagandy w Jarocinie donosząc, że społeczeństwo jarocińskie przyjęło groźną postawę wobec tej palącej kwestii.

W związku z licznymi skargami Miejska Rada Narodowa w Jarocinie wyłoniła ze swojego grona delegację, która udała się do Wojewódzkiego Urzędu Aprowizacyjnego w Poznaniu. Dzięki jej staraniom udało się na pewien czas, pod koniec maja 1945 r., doprowadzić do poprawy sytuacji w samym Jarocinie. Nadal jednak nie działo się dobrze, czego rezultatem było sprawozdanie burmistrza Jarocina Adama Siudmaka z czerwca 1945 r. Stwierdził w nim m.in., że jest coraz większe sarkanie obywatelstwa, a przeważnie sfer pracowniczych z powodu niemożności nabycia kartek żywnościowych od kilku tygodni mięsa i masła. Poza tym jest coraz większe niezadowolenie ludności z powodu wzrostu cen na wszelkie artykuły, a zwłaszcza artykuły pierwszej potrzeby niewspółmiernie do zarobków.

Za transport w Jarocinie artykułów żywnościowych odpowiadała Państwowa Spółdzielnia Ekspedycyjna założona już 28 stycznia 1945 r. Spółdzielnia przejęła po okupancie niemieckim magazyny samochodowe wraz z częściami przy ulicy T. Kościuszki. Znajdowało się w nich dziewięć samochodów. Do głównych zadań tej Spółdzielni należała właśnie aprowizacja miasta w artykuły spożywcze i przemysłowe oraz transport towarów i ludzi. Jak nietrudno zauważyć park maszynowy nie należał do najbardziej okazałych i nie był w stanie sprostać wszystkim potrzebom czasu. Brakowało przede wszystkim samochodów ciężarowych, które władza wykorzystywała głównie do celów militarnych. Trwała przecież jeszcze wojna.

W związku z trudną sytuacją w rolnictwie oraz na rynku aprowizacyjnym, miejscowa ludność wiejska zajęta była głównie siewem wiosennym i nie przejawiała tym samym większego zainteresowania aktywnością społeczną oraz członkostwem w partiach politycznych. Do obsiania na terenie powiatu było bowiem ponad 60 000 ha ziemi ornej i właśnie z akcją siewną władza wiązała ogromne nadzieje.

Wśród ludności panowała zgoda co do tego, by nawet bez uzyskania odpowiedniego wynagrodzenia poczynić wysiłki w celu obsiania jak największej ilości nieużytków. Wójt gminy Jarocin Stanisław Kuberka, przedwojenny urzędnik i społecznik, który funkcję swoją zachował podczas okupacji niemieckiej oraz po wojnie, tak opisywał 1 czerwca 1945 r. stan ówczesnych zasiewów: Zdumiewająca jest po prostu samorzutna staranność i zabiegi, jakie zostały poczynione i rzeczywiście w rezultacie zdołano dzięki tym wysiłkom doprowadzić stan zasiewów do 95% ogólnych zasiewów wiosennych. Rzeczywiście, zaangażowanie ludności było wielkie i autentyczne. Chodziło przecież o zaspokojenie ogromnych potrzeb rynkowych.

Nie wszyscy jednak podzielali entuzjazm władz gminnych. Znaleźli się również i tacy mieszkańcy, którzy wykazywali ogromną niechęć do pracy na roli. Wiązało się to głównie z faktem, że nie pracowali oni wcześniej w rolnictwie, a po zakończeniu wojny zatrudnienie znaleźli w nielicznych zakładach przemysłowych na terenie powiatu. Władze podejrzewały jednak, że powód niestawiania się do pracy przy zasiewach był bardziej prozaiczny i wynikał z niechęci do kształtujących się nowych stosunków własnościowych.

Od połowy kwietnia 1945 r. nadzór nad przebiegiem akcji siewnej przejęło Powiatowe Biuro Rolne, które zatrudniało 15 pracowników. Komisarzem siewnym mianowano inż. Kostańskiego. W tym samym miesiącu obsiano zbożami ozimymi 28 000 ha, natomiast na 15 000 ha zasiano zboża jare. Do obsiania pozostało 22 600 ha. Biuro opracowało również spis inwentarza. Pożoga wojenna, niemieckie i sowieckie grabieże spustoszyły stajnie i obory jarocińskich rolników. W całym powiecie w 1945 r. doliczono się zaledwie 69 ogierów, 123 byków, 1593 krowy, 3099 owiec, 137 macior i 235 świń. We wszystkich majątkach kontrolę nad inwentarzem sprawowały Rosjanki, które podlegały jedynie władzom sowieckim. Nie trudno zatem się dziwić, że na lokalnym rynku występowały problemy z mięsem.

Wieś jarocińska, z trudem podnosząc się z powojennego upadku, zmuszana była do obowiązkowego odstawiania kontyngentów, w szczególności dotyczyło to żywca. Było to o tyle niesprawiedliwe, że sami chłopi nie otrzymywali przydziałów mięsa w ramach reglamentacji żywności. Opór ludności wiejskiej przeciwko świadczeniom rzeczowym w 1945 r. był bardzo silny, ponieważ sytuacja aprowizacyjna mieszkańców wsi pogarszała się z każdym dniem. W kwietniu 1945 r. pełnomocnik Rządu ds. Świadczeń Rzeczowych informował, że ściągalność kontyngentów wynosi 50%. Opornych chłopów przykładnie karał Urząd Bezpieczeństwa. Ceny na dostawy z tytułu świadczeń rzeczowych uregulowane były przepisami Dziennika Urzędowego i odbiegały od tych, które rolnik mógł uzyskać sprzedając je samodzielnie na rynku. Były po prostu niższe. Podobnie sytuacja wyglądała dla artykułów spożywczych, których ceny regulowały przepisy wojewódzkie. Co do innych artykułów, m.in. przemysłowych, nie było żadnych uregulowań, co prowadziło do spekulacji i rozwoju czarnego rynku.

Sytuacja w zakresie obowiązkowych świadczeń uważnie obserwowana była przez Urząd Wojewódzki w Poznaniu. Dnia 14 listopada 1945 r. odbyło się jedno z cotygodniowych międzypartyjnych posiedzeń Komitetu dla Realizacji Świadczeń Rzeczowych, w którym uczestniczyli m.in.: wicewojewoda poznański mgr Jerzy Grosicki, delegat PPR Jerzy Knothe, delegat PPS dr Kazimierz Nowosielski oraz przedstawiciele milicji, Stronnictwa Ludowego, firmy „Społem”, Wojewódzkiego Urzędu Informacji i Propagandy oraz „Samopomocy Chłopskiej”. Ich głównym celem była koordynacja zdawania świadczeń rzeczowych na terenie całego województwa poznańskiego. Prelegenci rozprawiali o problemach ze ściągalnością świadczeń rzeczowych i oporze chłopów. Wicewojewoda przedstawił dane, z których wynikało, że w województwie poznańskim w listopadzie 1945 r. udało się zebrać jedynie 42% kartofli oraz 27% zboża z kontyngentu. Najgorzej w tym względzie wypadały wschodnie i południowe powiaty Wielkopolski, do których planowano skierować specjalne komisje. Powiatu jarocińskiego w tej grupie nie było.

Na terenie powiatu organa bezpieczeństwa państwa nie ochraniały samego procesu pobierania świadczeń rzeczowych. Robili to wyznaczeni do tego zadania kontrolerzy, stając się tym samym łatwym celem potencjalnych ataków. Niezadowolenie ze świadczeń wśród społeczeństwa było powszechne, dlatego zaczęto organizować grupy samoobrony. Niewykonywanie świadczeń rzeczowych było względnie łatwo usuwane przez zarządzenia karne. Pod koniec 1945 r. na terenie powiatu zaczęło jednak działać kilka oddziałów podziemia niepodległościowego, m.in kpt. Jana Kempińskiego „Błyska” oraz ppor. Zygmunta Borostowskiego „Bora”, które zaczęły podejmować liczne akcje także w celu przerwania ściągalności kontyngentów, oraz wzięły w ochronę wiejską ludność prześladowaną przez komunistów.

I tak 28 października 1945 r. 15 członków jednego z pododdziałów „Zielonego Trójkąta” dowodzonego przez Leona Wesołowskiego „Wichurę” wtargnęło do wójtostwa w Żerkowie. Pod groźbą użycia broni nakazali referentowi wynieść wszystkie akta dotyczące świadczeń rzeczowych, które następnie zostały publicznie spalone. W podobny sposób zniszczeniu uległy akta partyjne oraz organów bezpieczeństwa. Zaatakowano posterunek MO, UB, Zarząd Gminny, Urząd Pocztowy, Bank Ludowy, młyn parowy i lokal PPR. Na poczcie, w Zarządzie Gminnym i na posterunku MO zerwano wcześniej połączenia telefoniczne. Podobnych akcji odwetowych było więcej. Miało to ogromne znaczenie propagandowe i pokazywało, że podziemie antykomunistyczne rozumie potrzeby mieszkańców wsi.

Tego typu ataki odnosiły swój skutek. Dnia 2 stycznia 1946 r. do Starostwa Powiatowego wpłynęło pismo z Wydziału Aprowizacji i Handlu Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, w którym Kierownik Świadczeń Rzeczowych A. Kujawa wyrażał zaniepokojenie sytuacją obowiązkowych świadczeń na rzecz państwa na terenie powiatu jarocińskiego. Na przełomie lat 1945/1946 z powodu trwającej zimy sytuacja coraz bardziej się komplikowała. Jednocześnie ogromne wzburzenie wywoływały przeciągające się obowiązkowe dostawy na rzecz Armii Czerwonej: bydła, zboża i kartofli, którym w żaden sposób nie można było zapobiec.

Zakończenie wojny nie położyło kresu wszystkim problemom mieszkańców powiatu. Przetaczająca się w styczniu 1945 r. ofensywa sowiecka, a w związku z tym przymusowa konieczność zaprowiantowania tysięcy żołnierzy sowieckich, kontrybucje, rekwizycje i grabieże spowodowały, że ludność Jarocina w pierwszych miesiącach 1945 r. zaczęła cierpieć niedostatki w artykułach pierwszej potrzeby. Dopiero nadejście ciepłych miesięcy 1945 r., akcja siewna i wysiłek władzy komunistycznej, której ogromnie zależało na zdobyciu sympatii społeczeństwa, spowodowały poprawę sytuacji na rynku artykułów żywnościowych. Niestety stały niedobór tych produktów będzie towarzyszył Polakom do samego końca istnienia PRL. Wszystkiemu oczywiście winne były złe założenia polityki gospodarczej, które swój początek miały w reformach przeprowadzonych w połowie lat 40. XX w. Nie bez znaczenia był również drenaż naszych dóbr narodowych przez wschodniego sąsiada, czyli ZSRR.

Autor: Tomasz Cieślak

 

Twórca projektu Twórca
Partnerzy
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin

Kategorie tematyczne