Jarocin

Portal historyczny

Chwile grozy

Chwile grozy

8 listopada 1939 r. część jarocińskich zakładników, którzy zostali internowani przez Niemców na początku września 1939 r., zostało wyprowadzonych 3 km za jarociński cmentarz. Tam nakazano im wykopać sobie dół śmierci. Następnego dnia planowano ich rozstrzelać. Miał to być kolejny epizod krwawej Operacji „Tannenberg”, której celem było wymordowanie do końca 1939 r. na terenach wcielonych do III Rzeszy, 60 tys. Polaków, przedstawicieli polskich warstw przywódczych. Do egzekucji na szczęście ostatecznie nie doszło. Tego dnia do Jarocina powrócił zaginiony Max Keding, pastor niemiecki, którego polskie władze internowały krótko przed wybuchem wojny. Nie bez znaczenia była też jednak działalność Antoniego Świerkowskiego, wiceburmistrza Jarocina, który po 1 września zrobił wszystko, by w mieście nie doszło do żadnych antyniemieckich wystąpień. Jak się okazuje było to decydujące dla uchronienia miasta przed widmem egzekucji w późniejszych miesiącach.

Niemieccy zbrodniarze z Einsatzgruppen

Niemieccy zbrodniarze z Einsatzgruppen

Historia Jarocina i Pleszewa jest ze sobą nierozerwalnie związana, na dobre i na złe… W XIX w. Jarocin leżał w granicach powiatu pleszewskiego, natomiast w latach 1932-1956 to Pleszew należał do powiatu jarocińskiego. Pleszewianie po 1932 r., by stanąć przed obliczem starosty, musieli wybrać się w długą drogę do Jarocina. Sytuacja ta nie uległa zmianie także w okresie okupacji niemieckiej. Pleszewscy Niemcy z wielkim rozgoryczeniem przyjęli w 1939 r. mianowanie Petera Orlowskiego starostą jarocińskim i ponownym włączeniu Pleszewa pod „skrzydła” Jarocina. Także i oni marzyli o swoim powiecie. Mimo jednak podległości administracyjnej to właśnie na ziemi pleszewskiej doszło w okresie okupacji do jednych z największych zbrodni przeciwko ludności polskiej na terenie powiatu jarocińskiego. 6 listopada 1939 r. w Lasku Malińskim Niemcy w ramach „Operacji Tannenberg” zamordowali 7 mieszkańców Ziemi Pleszewskiej. Więcej w artykule Egzekucja siedmiu mieszkańców ziemi pleszewskiej w Lasku Malińskim, 6 listopada 1939 r.

Narodowe Święto Niepodległości

Narodowe Święto Niepodległości

Mało brakowało, a Narodowe Święto Niepodległości mogliśmy obchodzić w innym dniu niż 11 listopada, a wszystko za sprawą jarocińskiej rewolucji z 8/9 listopada 1918 r. Z ustaleniem daty odzyskania niepodległości nawet współcześni mieli spore problemy. Ostatecznie padło na … 11 listopada. „Zamieszamy” i my w tym temacie. 9 listopada abdykuje cesarz Niemiec Wilhelm II i z więzienia w Magdeburgu zostaje uwolniony przyszły Naczelnik Państwa Polskiego Józef Piłsudski. Podążą on specjalnie podstawionym przez Niemców pociągiem najkrótszą drogą przez Berlin, Poznań do… Warszawy. Owa najkrótsza droga do przyszłej stolicy Polski wiedzie … oczywiście przez Jarocin i Ostrów. I cytując za prof. Jerzym Pietrzakiem „oto w Poznaniu władze niemieckie dowiadują się, że w Jarocinie, w tamtejszym garnizonie, wybucha rewolucja”. To członkowie polskiej konspiracyjnej organizacji „Jedność”, wykorzystując rewolucyjne wrzenie w armii niemieckiej, pragną przejąć władzę w mieście. Wkrótce powstaje pierwszy w zaborze pruskim polski oddział zbrojny. Wysłani koleją w celu stłumienia jarocińskiej rewolucji niemieccy rekruci z Biedruska, zostają zatrzymani na stacji Chociczy i ostatecznie zmuszeni do odwrotu, nie dojeżdżają do Jarocina. W tym czasie pociąg z Piłsudskim oczekuje w Poznaniu na rozwój wypadków. Ostatecznie, spóźniony rusza w dalszą drogę do Warszawy, przez … Toruń. Dociera ostatecznie na warszawski dworzec dokładnie o 7.30 rano i Piłsudskiego wbrew niektórym relacjom… wita garstka ludzi z ks. Zdzisławem Lubomirskim, członkiem Rady Regencyjnej na czele. Gdyby ów pociąg przybył do Warszawy wcześniej, w nocy z 9/10 listopada 1918 r., to czy członkowie Rady Regencyjnej nie mogliby mu przekazać władzy już 10 listopada ??? Może tak, a może nie Foto: Józef Piłsudski na dworcu w Jarocinie 25 października 1919 r. (Zbiory Muzeum Regionalnego w Jarocinie) Podziękowania dla Witka Sobóckiego z Ostrowa Wielkopolskiego za zwrócenie uwagi na ten istotny dla nas fakt © Tomasz Cieślak

Poczekalnia pierwszej klasy

Poczekalnia pierwszej klasy

Wiedzieliście, że monumentalny jarociński dworzec kolejowy z elegancką poczekalnią I i II klasy, jest bliźniaczo podobny do tego w Kluczborku? Jarocin ze swoim węzłem kolejowym odegrał znaczącą rolę w rozwoju tej części Wielkopolski. Kolej była też czynnikiem miastotwórczym. Był też kluczowym węzłem z innego powodu. Przez Jarocin do 1921 r. przebiegała najkrótsza bezpośrednia trasa kolejowa z Poznania do Warszawy. Miało to zasadnicze znaczenie w momencie odzyskiwania przez Polskę niepodległości w listopadzie 1918 r. (Wnętrze restauracji dworcowej. Pocztówka z ok. 1912 r. Reprodukcja ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie.) Tekst © Tomasz Cieślak.

Życzenia urodzinowe dla Generalissimusa…

Życzenia urodzinowe dla Generalissimusa…

„Do Generalissimusa Józefa Stalina

Moskwa-Kreml

przez Ambasadę ZSRR

w Warszawie

Miejska Rada Narodowa w Jarocinie, na uroczystym posiedzeniu w dniu 20 grudnia 1949 r. z okazji 70-lecia Waszych urodzin życzy Wam Wielki Wodzu Światowego Proletariatu, aby Wasza idea powszechnego, światowego pokoju zwyciężyła na całym świecie, aby klasa robotnicza i masy pracujące całego świata przez Was prowadzone, osiągnęły lepszy, szczęśliwszy sprawiedliwszy ustrój któremu na imię socjalizm.

Niezmiernie wdzięczni jesteśmy Wam za dwukrotne dopomożenie Narodowi Polskiemu do uzyskania Niepodległości i przyrzekamy stać wiernie przy Twoim boku, strzec Naszej Niepodległości i w ścisłym sojuszu i przyjaźni z Wielkim Związkiem Radzieckim dla dobra wszystkich narodów świata.

Zobowiązujemy się w dniu Waszych urodzin pracować nad dalszą rozbudową socjalizmu poprzez uświadomienie mas pracujących, poprzez propagowanie i realizowanie współzawodnictwa na wszystkich odcinkach życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego, celem podniesienia dobrobytu mas pracujących, oraz oddania władzy ludu w ręce rad.

Uchwalenie listu do Generalissimusa Stalina przez Miejską Radę Narodową w Jarocinie w dniu 20 grudnia 1949 r. napisanego przez Edmunda Rabczewskiego, dr. Feliksa Mroza i Anzelma Kubickiego”.

Źródło: Muzeum Regionalne w Jarocinie D-161, Protokół z uroczystego posiedzenia Miejskiej Rady Narodowej w Jarocinie odbytego w dniu 20 grudnia 1949 r. w sali posiedzeń w Ratuszu.

 

Bez komentarza…

© Tomasz Cieślak

Willa miejska Augusta Frietzschke w Jarocinie

Willa miejska Augusta Frietzschke w Jarocinie

Oto jarocińska willa miejska należąca niegdyś do Niemca Augusta Frietzschke. Fragment pocztówki z początku XX w. Zapewne większość z Państwa ją kojarzy (adres Paderewskiego ). Wspomniany Frietzschke, to nie byle kto. Odpowiadał na początku XX w. za większość inwestycji budowlanych w Parku Radollińskich, m. in. przebudowę domku ogrodnika, budowę muru parkowego od strony ul. Zamkowej, a także był kierownikiem budowy wodociągowej wieży ciśnień w Jarocinie. Najważniejszym jednak jego dziełem, niektórzy zastanawiają się dlaczego on dostał to zlecenie, była budowa wschodniego skrzydła pałacu Radollinów (lata 1911-1914). Możemy je podziwiać do dnia dzisiejszego, pięknie odrestaurowane. Tekst: Tomasz Cieślak ©

„Zgoda” buduje, niezgoda rujnuje…

„Zgoda” buduje, niezgoda rujnuje…

W okresie okupacji niemieckiej nowymi zarządcami powstałej w 1919 r. w Poznaniu Spółdzielni Spożywców „Zgoda” zostali Niemcy. Byli to przecież narodowi socjaliści, jakby nie było… i jak widać ruch spółdzielczy był im bliski.  Tymczasem w Jarocinie… Ulica Św. Ducha, początek okupacji niemieckiej (najprawdopodobniej 1939 r.). Lokalny „artysta” kończy malować nowy szyld, zapewne pod nim znajduje się polski napis. Ten niemiecki, po polsku brzmi on mniej więcej tak „Spółdzielnia konsumencka ZGODA Poznań, punkt sprzedaży Jarocin. Bergstrasse to ulica Podgórna. Ze zbiorów Bundesarchiv. PS. Swoją drogą jakie cenne zbiory ma ta instytucja… © Tomasz Cieślak.

Edward Fischer von Mollard – szpiegujący pasjonat lotnictwa

Edward Fischer von Mollard – szpiegujący pasjonat lotnictwa

Jungdeutsche Partei (JDP), była główną partią pronazistowską w Polsce, aspirującą do reprezentowania wszystkich Niemców zamieszkujących II RP. Pod koniec lat 30. jej działacze już w jawny sposób prowadzili politykę antypolską, walcząc o autonomię dla Niemców w Polsce. Aktywnym członkiem JDP był ziemianin z Parzęczewa, Edward Fischer von Mollard. Pełnił on funkcję kierownika powiatowego tej partii, a ponadto od 1939 r. członka Zarządu Głównego! Idealnie nadawał się zatem na agenta Abwehry i rzeczywiście nim był. Wykorzystując swoje małe prywatne lotnisko zlokalizowane w Parzęczewie, jedyne w owym czasie w Wielkopolsce, E. v. Mollard przeprowadzał loty szpiegowskie nad całym regionem. Latał także do Gdańska. Mógł robić to bez przeszkód, ponieważ od 1934 r. został oficjalnie członkiem Auroklubu Poznańskiego. Rok wcześniej kupił nowy samolot typu DH-60G Gipsy Moth. Oskarża się go o różne zbrodnie, ale szczególnie o zbombardowanie 1 września 1939 r. Pleszewa. W wyniku tego nalotu zginęło 10 osób, głównie matki z dziećmi… Była to wielka tragedia dla tamtejszej społeczności. Okazuje się jednak, że w tym okresie von Mollard, podobnie jak jego starszy brat Ernst, przebywali w polskim areszcie, a widoczny na fotografii i należący do v Mollarda samolot, internowały wcześniej polskie władze na lotnisku Ławica. Fotografia pochodzi ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. © Tomasz Cieślak

Wspomnienia Leona Idaszewskiego z Jarocina

Wspomnienia Leona Idaszewskiego z Jarocina
Już w najbliższą niedzielę 23 września o godz. 16.30 w Pałacu Radolińskich w Jarocinie odbędzie się promocja wydanych drukiem przez Muzeum Regionalne w Jarocinie wspomnień i zapisków z okresu okupacji niemieckiej, jarocińskiego lekarza, dr. Leona Idaszewskiego pt. „Wspomnienia wygnańca i więźnia z Jarocina”.
Leon Idaszewski oprócz tego, że był jarocińskim lekarzem, to walczył także w Powstaniu Wielkopolskim, a po odzyskaniu niepodległości w 1918 r., pełnił funkcję wiceprzewodniczącego pierwszej rady miejskiej w Jarocinie. Był także znanym społecznikiem, m. in. prezesem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Po wybuchu II wojny światowej Niemcy zatrzymali Idaszewskiego jako zakładnika. W październiku 1939 r. został przewieziony do obozu przejściowego w Cerekwicy, a następnie 9 grudnia wysiedlony do Opoczna. Tam spędził całą okupację. To właśnie z tego okresu pochodzą prezentowane wspomnienia. Fotografia przedstawia Leona Idaszewskiego z rodziną na spacerze w Jarocinie, ok. 1916 r., dzisiejsza ul. Kasztanowa. Foto ze zbiorów wnuka Jacka Kranza. Tomasz Cieślak ©

Komenda Milicji Obywatelskiej

Komenda Milicji Obywatelskiej

W budynku tym mieściła się po wojnie siedziba jarocińskiej milicji. Kto rozpozna, co to za miejsce? Fotografia ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Tekst © Ilona Kaczmarek

Kolejowa kładka

Kolejowa kładka

Jarocin. Tak wyglądała piesza kładka nad torami gnieźnieńskimi w okresie okupacji niemieckiej. Po lewej stronie widoczny jest fragment nieistniejących już dzisiaj zabudowań jarocińskiego dworca kolejowego. Fotografia pochodzi ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Tekst © Tomasz Cieślak.

 

Zakład wodoleczniczy w Dębnie

Zakład wodoleczniczy w Dębnie

Zakład wodoleczniczy w Dębnie nad Wartą, otwarty w 1847 r. przez hr. Stanisława Mycielskiego. Miejsce to od samego początku zyskało sobie bardzo dobrą opinię kuracjuszy. Kwitło tu życie kulturalne. Leczył się tu m.in. proboszcz jarociński ks. Władysław Lewandowski w trakcie trwania epidemii cholery w mieście w 1853 r. S Mycielski prowadził zakład 15 lat. Sprzedał swoje dobra i wyjechał z Wielkopolski. Rycina według „Tygodnika Ilustrowanego” z 1862 r., w zbiorach Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Tekst © Ilona Kaczmarek.

Nowa rzeczywistość

Nowa rzeczywistość

1 września 1939 r. Dzisiaj mija kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej. Ujęcie, które prezentujemy, ma w sobie coś niezwykłego z jednej i tragicznego z drugiej strony. Przedstawia „artystów” malujących drogowskazy z nazwami niemieckich miejscowości. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że te miejscowości jeszcze miesiąc wcześniej nazywały się Mieszków (Mühlenfelde), Wolica Kozia (Waldwinkel), czy Sucha (Suchau). Październik 1939 r., zmiana nazw miejscowości w powiecie jarocińskim. Ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Tekst © Tomasz Cieślak

Przed 1 września 1939 r.

Przed 1 września 1939 r.

Przed 1 września 1939 r… W obliczu groźby wybuchu wojny polsko-niemieckiej społeczeństwo jarocińskie solidarnie zaangażowało się w działania mające na celu wzmocnienie obronności kraju. Powszechnie poparto powstały w 1936 r. w Jarocinie Powiatowy Fundusz Obrony Narodowej, na który przekazywano wpłaty pieniężne. Pieniądze na zakup sprzętu dla armii zbierały organizacje społeczne i zawodowe, a także osoby indywidualne. 20 października 1938 r. na jarocińskim rynku kolejarze przekazali II batalionowi 68 pułku piechoty karabin maszynowy z pełnym wyposażeniem. Sprzęt wojskowy poświęcił niestrudzony patriota ks. Ignacy Niedźwiedziński. 11 listopada tego samego roku, aż trzy karabiny maszynowe podarowali armii uczniowie i profesorowie Państwowego Liceum i Gimnazjum w Jarocinie, grono pedagogiczne i uczniowie Szkół Powszechnych, powstańcy wielkopolscy oraz przedstawiciele gminy Jarocin. Nie mogło to jednak zmienić ogólnego stanu uzbrojenia naszych wojsk, ale miało ważny aspekt psychologiczny. Fotografie ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Tekst © Tomasz Cieślak

Lata 80. w Jarocinie, z „Solidarnością” w tle

Lata 80. w Jarocinie, z „Solidarnością” w tle

Lata 1980-1989 w Polsce to okres trzech przełomów. Pierwszym z nich był sierpień 1980 r. i powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, drugim, tragicznym – wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. i wreszcie trzecim – wybory czerwcowe w 1989 r., których efektem był upadek systemu komunistycznego w Polsce. Mieszkańcy ziemi jarocińskiej byli świadkami oraz aktywnymi uczestnikami tych wydarzeń. Przerwa w pracy z początku sierpnia 1980 r. w ZPOW „Kotlin” była zapowiedzią głębokich przeobrażeń na terenie ziemi jarocińskiej. Sierpniowe strajki w przedsiębiorstwach przyczyniły się do powstania Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność”. Pod koniec sierpnia 1980 r., solidaryzując się z całą Polską, zastrajkowały Jarocińskie Fabryki Obrabiarek i Jarocińskie Zakłady Przemysłu Maszynowego „Jaroma”. Napięta sytuacja panowała w PKS w Jarocinie, w przedsiębiorstwie „Transmeble”, Rejonie Dróg Publicznych w Jarocinie i wielu innych. Tak rodziła się jarocińska „Solidarność”. Na fotografii pierwsze zebranie Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego w Jarocinie, 13 marca 1981 r. Ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Tekst © Tomasz Cieślak

Ruiny kościoła pw. Św. Ducha w Jarocinie

Ruiny kościoła pw. Św. Ducha w Jarocinie

Ruiny kościoła pw. Św. Ducha w Jarocinie znają wszyscy. Mało kto jednak wie, że został wybudowany ok. 1516 r. Ma już zatem ponad 500 lat. Był to kościół szpitalny, przeznaczony głównie dla biednych. Pierwotnie usytuowano go za miastem. Miał posiadać trzy ołtarze. Z powodu pożaru w 1833 r. ostatecznie zaprzestano odprawiać w nim nabożeństw. Według Stanisława Karwowskiego jego stan techniczny już w 1777 r. był fatalny. W latach 1770-1820, podczas gruntownej przebudowy kościoła pw. św. Marcina, w jego wnętrzach odbywały się regularne nabożeństwa parafialne, a poza murami pochowano ok. 445 mieszkańców Jarocina. Potwierdziły to ostatnie badania archeologiczne. Fotografia i tekst © Tomasz Cieślak

Majowe świętowanie

Majowe świętowanie

Przed II wojną światową majowe świętowanie wyglądało trochę inaczej niż dzisiaj. Głównym świętem były kolejne rocznice uchwalenia Konstytucji 3 Maja, które obchodzono hucznie i uroczyście, także w Jarocinie. Centralnym punktem lokalnych obchodów był piękny pochód ulicami miasta. Otwierała go kompania wojska polskiego z orkiestrą. Po niej maszerowały różne organizacje społeczne i patriotyczne. Najbardziej wyróżniało się Bractwo Kurkowe. Dalej szli przedstawiciele Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, członkowie Czerwonego Krzyża, każdy ubrany na biało. W następnych grupach harcerze i harcerki, Ochotnicza Straż Pożarna i kolejarze. Wszyscy przyodziani w galowe, piękne mundury. Nie brakowało także powstańców wielkopolskich. Cały pochód zamykała młodzież szkolna. O 1 maja przed wojną mało kto pamiętał, ponieważ było to święto wyłącznie klasy robotniczej i komunistów. Nie obchodzono go uroczyście, bowiem nie było to święto państwowe. Sytuacja diametralnie zmieniła się po zakończeniu II wojny światowej. Ciekawostką jest fakt, że w 1945 r. obchody 1 i 3 maja w Jarocinie zorganizował ten sam komitet organizacyjny i poprzedziła je uroczysta msza święta. Majówka na pocztówce, oczywiście po uroczystym pochodzie… Pocztówka z początku XX w. przedstawia mieszkańców Jarocina nad kąpieliskiem Do Zdroju. Reprodukcja ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Tekst © Tomasz Cieślak

 

Stanisław Szymczak – lider NSZZ „Solidarność”

Stanisław Szymczak – lider NSZZ „Solidarność”

O „Solidarności”, SB i nie tylko… Niewątpliwie legendą jarocińskiej „Solidarności” jest Stanisław Szymczak z Kotlina. Ten artykuł jest o jego inwigilacji przez Służbę Bezpieczeństwa przez całą dekadę lat 80. Ściśle tajna akcja komunistycznych służb nosiła kryptonim „Klon”. Stanisław Szymczak w latach 80. był pracownikiem ZPOW „Kotlin”, a także przewodniczącym KZ NSZZ „Solidarność” w tym zakładzie, przewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu Związkowego NSZZ „S”, Delegatem na Zjazd Regionalny NSZZ „S” w Poznaniu oraz delegatem na I Krajowy Zjazd Delegatów w Gdańsku. Był niewątpliwie prawdziwym liderem związkowym. Podczas Zjazdu Regionalnego w Poznaniu delegaci wysunęli jego kandydaturę do Prezydium Zarządu Regionu, którego to stanowiska nie przyjął z uwagi na miejsce zamieszkania. Fotografia ze zbiorów Jana Kołodziejskiego. Tekst © Tomasz Cieślak

Jan Kubiak – funkcjonariusz przedwojennej PPP

Jan Kubiak – funkcjonariusz przedwojennej PPP

„Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu na powierzonym mi stanowisku pożytek Państwa Polskiego oraz dobro publiczne mieć zawsze przed oczyma: Władzy zwierzchniej Państwa Polskiego wierności dochować; wszystkich obywateli kraju w równym mając zachowaniu, przepisów prawa strzec pilnie, obowiązki swoje spełniać gorliwie i sumiennie, rozkazy przełożonych wykonać dokładnie, tajemnicy urzędowej dochować. Tak mi Panie Boże dopomóż.” To tekst przysięgi składanej przez nowo przyjętych policjantów, także tych z Jarocina. O Janie Kubiaku, policjancie pochodzącym z Witaszyc, zamordowanym przez Sowietów w Twerze, pisze Agnieszka Zaworska, badaczka dziejów PP w Jarocinie. Zachęcamy do lektury tej ciekawej historii i polecamy umieszczone na portalu unikatowe fotografie Policji Państwowej z Jarocina. To prawdziwe perełki. Fotografia ze zbiorów Agnieszki Zaworskiej. Tekst © Tomasz Cieślak

Tragedia na budowie

Tragedia na budowie

Jak donosił 2 grudnia 1930 r. „Nowy Kurjer”, budowa kościoła pw. Chrystusa Króla w Jarocinie postępowała w iście amerykańskim tempie… Faktycznie prędkość była ekspresowa i może właśnie to było przyczyną tragicznego wypadku, jaki wydarzył się 28 listopada 1930 r. Na rusztowaniu przymocowanym za pomocą lin pracowało trzech robotników. Montowali ogromne okna od strony kaplicy Matki Bożej, na wysokości bagatela 18 metrów. W pewnym momencie zerwała się jedna z lin i cała trójka z impetem spadła na posadzkę. Finał był tragiczny. W wyniku upadku zginęli Tadeusz Rabczewski (27 l.) i Józef Gmerek (23 l.), a Teofil Rabczewski (22 l.) do końca życia pozostał inwalidą. Im współcześni przypisywali tę tragedię siłom wyższym… Według nich był to nieszczęśliwy wypadek. Fotografia ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Tekst © Tomasz Cieślak

Młyn nad Lutynią

Młyn nad Lutynią

Jednym z największych fanów nieczynnego już dzisiaj młyna nad Lutynią był oczywiście przebywający w Wilkowyi w 1945 r. Jarosław Iwaszkiewicz. To dzięki (wznowionemu w 2016 r.) opowiadaniu jego autorstwa „Młyn nad Lutynią” obiekt zaistniał w świadomości ogólnopolskiej, wcześniej znała go tylko lokalna społeczność. To urokliwe miejsce ma swoją dłuższą historię. Budowniczym młyna był Jan Rybicki (A.D. 1864), który przekazał go swojemu synowi Józefowi. Ten niestety, najpewniej z powodu trudności finansowych, został zmuszony odsprzedać go w 1914 r. właścicielce Hilarowa, Marii von Schweinischen. Młyn wszedł wówczas w skład majątku Hilarów. Nowi właściciele wyposażyli go w nowoczesną turbinę, udoskonalili i, tak jak cały majątek Hilarów, na początku lat 30. XX w. wydzierżawili. Wyglądał wówczas tak, jak na załączonej fotografii. Kres jego istnieniu „zawdzięczamy” gwałtownej powodzi z wczesnej wiosny 1941 r., która przerwała i ostatecznie zniszczyła zaporę. Od tamtej pory młyn jest nieczynny. Fotografię otrzymaliśmy dzięki uprzejmości Tomasza Helbina. Przekazała mu ją córka ostatniego właściciela Hilarowa Günthera von Schweinichena – Barbara. Tekst © Tomasz Cieślak

Twórca projektu Twórca
Partnerzy
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin

Kategorie tematyczne