Jarocin

Portal historyczny

Ale Lipa…

Ale Lipa…

„Ale Lipa…” Dwór w Lgowie o którym pisałem w poprzednim poście otaczał piękny park z XIX w. Przed II wojną światową mógł liczyć nawet 4 ha. Był staw i sady, oczywiście ogromny platan i … lipy. Tak tak, ogromne lipy drobnolistne o obwodzie nawet 450 cm. Do dzisiaj są niemymi świadkami postępującej dewastacji tego miejsca. Trudno uwierzyć, że kiedyś w tym parku przechadzali się przedstawiciele najmożniejszych rodów wielkopolskich z Ostroróg – Gorzeńskimi na czele. A dzisiaj… no cóż sami zobaczcie. Kamień na kamieniu … Fotografie by Jacek Koszalik (wiosna-lato 2018) i Robert Kaźmierczak (zima 2019). Źródło: Facebook i www.polskiezabytki.pl. © Tomasz Cieślak

Dwór w Lgowie

Dwór w Lgowie

Piękny dwór Gorzeńskich w Lgowie, miejsce urodzenia mjr. Zbigniewa Ostroróg – Gorzeńskiego (1869-1926). Urokliwe miejsce na mapie „Szwajcarii Żerkowskiej”, o którym mało kto dzisiaj pamięta. Uwagę turystów przyciąga jedynie przepiękny, datowany na XVII w. drewniany kościółek p.w. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. To w nim 15 lutego br. modliliśmy się z okazji 150 rocznicy urodzin Druha Komendanta Gorzeńskiego. Wracając jednak do historii rodowej siedziby tego rodu, stwierdzić z przykrością należy, że już ona nie istnieje… Na próżno też szukać fotografii dworu, który służył kolejnym pokoleniom Gorzeńskich. Dwór został zburzony w latach 60. XX. na tyle skutecznie, że dzisiaj trudno zlokalizować jego faktyczne położenie. Który to już tak piękny obiekt na terenie Ziemi Jarocińskiej bezpowrotnie i tak bezmyślnie utracony i zniszczony… Jednym z nielicznych, niemych świadków pamiętających historię Ostroróg – Gorzeńskich i Skarżyńskich jest rosnący do dnia dzisiejszego w dawnym, niegdyś pięknym parku dworskim, potężny platan, o średnicy prawie 630 cm. Był on zapewne świadkiem na ślubie Olgi Aleksandry Gorzeńskiej i dr. praw Zdzisława Skarżyńskiego, późniejszego właściciela Tarc. © Tomasz Cieślak

Aniela z Biegańskich Ostroróg – Gorzeńska (1875 – 1920)

Aniela z Biegańskich Ostroróg – Gorzeńska (1875 – 1920)

W 1920 r. zmarła bezpotomnie ostatnia dziedziczka Cykowa i jednocześnie żona hr. Zbigniewa Ostroróg – Gorzeńskiego z Tarc, jego ukochana żona Aniela Barbara Józefa. Żyła zaledwie 45 lat. Nie cieszyła się dobrym zdrowiem. Urodziła się 29 stycznia 1875 r. w Cykowie. Była córką Antoniny i Wincentego herbu Prawdzic. 22 kwietnia 1901 r. w prywatnej kaplicy biskupiej w Kamieńcu wyszła za mąż za właściciela dóbr Tarzeckich hr. Zbigniewa. Hrabina, tak jak wspomniałem nie cieszyła się dobrym zdrowiem, dlatego pielgrzymowała do cudownych miejsc związanych z kultem Matki Bożej m. in. do Lourdes we Francji. To ona ufundowała kopię figurki Matki Bożej z Lourdes w lesie okalającym Tarce. Do dzisiaj znajduje się tam źródełko słynące z cudownych właściwości zdrowotnych. Wypływa ono spomiędzy głazów i kamieni. Aniela ufundowała figurkę w 1920 r.  na znak wdzięczności za szczęśliwy powrót męża z Powstania Wielkopolskiego i poprawę wzroku po pielgrzymce do Lourdes. Niestety wkrótce zmarła. Po śmierci żony Zbigniew Ostroróg – Gorzeński został jedynym spadkobiercą liczącego ponad 670 ha Cykowa i folwarku Cykówek, ale jego dobra, w tym perła wśród lasów – Tarce zaczęły podupadać. Nie miał potomka. J. Zakrzewski wspominał, że „z wolna się wszystko niszczyło. Kaloryfery w pałacu przestały działać, piękny taras ongiś różami pokryty rozpadł się, park zdziczał. Zwierzyniec skasowano”. Zabrakło Gospodyni. Po śmierci żony hr. Gorzeński oddał się swojej pasji, łowiectwu, ale sam podupadł na zdrowiu i kiedy umierał 12 czerwca 1926 r. „był sam jak kołek. Został przy nim tylko wierny strzelec i stary wyżeł”. Dobra żony w Cykowie przejęli dalsi krewni, po II wojnie światowej zrabowali komuniści. Dzisiaj w tamtejszym dworze mieści się Ośrodek Hodowli Zwierzyny Łownej. Taki chichot historii, bo przecież Zbigniew był znany z hodowli danieli. A dobra w Tarcach przejął krewny dr Zdzisław Skarżyński wdowiec po Aleksandrze Ostroróg – Gorzeńskiej, ale to już inna historia. Źródło: „Zapiski Jarocińskie” nr 1-2/2009. © Tomasz Cieślak

Dawna oberża Krakowska

Dawna oberża Krakowska

Budynek dzisiejszego Banku Spółdzielczego w Jarocinie kryje w sobie niezwykle ciekawą historię. Dawniej, jeszcze w XIX w., mieściła się tutaj… oberża. Nazywano ją Krakowską. W 1892 r. w domu tym zamieszkały siostry elżbietanki, sprowadzone do Jarocina staraniem jarocińskiego proboszcza i księcia Hugona von Radolina. W budynku mieszkali także cenieni jarocińscy lekarze: dr Józef Niklewski. chirurg i akuszer, a następnie jego zięć dr Ludwik Klinkowski. Warto wspomnieć, że dom znajdował się na tzw. Bogusławiu, który nie należał do miasta. W granicach Jarocina znalazł się dopiero w 1934 r. Zdjęcie i tekst Muzeum Regionalne w Jarocinie (źródło: Facebook)

Niewolnicy na mapie Europy

Niewolnicy na mapie Europy

Wymordowani, wypędzeni, zniewoleni… pozbawieni ojcowizny… NIEWOLNICY na mapie Europy. Taki los czekał nasz naród, naszych przodków w okresie II wojny światowej. Temat zaniedbany przez ostatnie lata, głównie co może się wydawać dziwne, w okresie PRL, ale Jarocin i powiat nie jest na mapie kraju wyjątkiem. Takie były czasy. Mam nadzieję, że dzięki naszym nowym badaniom i odkrywanym źródłom, wiedza na temat tego okresu będzie większa. Musimy upomnieć się o prawdę i jednoznacznie potępić niemieckie zbrodnie. Również na naszej Ziemi Jarocińskiej ich nie brakowało. Dla nas Polaków, w tzw. „Kraju Warty” nie miało być miejsca. Ta fotografia ciężko pracujących Polek z okolic Jaraczewa jest tego najlepszym przykładem. Zachęcam do dzielenia się Waszymi zbiorami rodzinnymi z tego okresu. Tylko w ten sposób ocalimy od zapomnienia historie naszych przodków. Zachęcam Was także do przekazywania, dzielenia się wiedzą z pracownikami Muzeum! Fotografia pochodzi ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. © Tomasz Cieślak

Pasja do łowiectwa

Pasja do łowiectwa

Mjr hr. Zbigniew Ostroróg – Gorzeński, którego już niedługo będziemy hucznie świętować jego 150 rocznicę urodzin, był nie tylko majętnym ziemianinem, dowódcą jarocińskich powstańców wielkopolskich, druhem Komendantem, dowódcą VI Okręgu Wojskowego w powstaniu z siedzibą w Jarocinie, ale także zapalonym myśliwym i organizatorem jednych z największych polowań przed I wojną światową w Wielkim Księstwie Poznańskim. Pasję do polowań odziedziczył po swoim ojcu Stanisławie, budowniczym przepięknego neorenesansowego pałacu w Tarcach. Pałacu, którym zachwycali się już współcześni, zachwycamy się i my… Można więc przypuszczać, że życie towarzyskie majętności tarzeckiej koncentrowało się właśnie wokół polowań. W okresie zaboru pruskiego prawdziwe łowiectwo przeciwstawiono polityce pruskiej, krzewiono w ten sposób polską tradycję narodową. Był to też czas Wielki Polowań i Wyborowych Myśliwych, którzy szczególnie się wyróżniali. Jednym z nich był właśnie hr. Z. Ostroróg – Gorzeński, którego wnętrza pałacu ozdabiały liczne myśliwskie trofea. Był on także razem ze swoim przyjacielem Zygmuntem hr. Kurnatowskim prekursorem w hodowli danieli, które razem w 1910 r. sprowadzili z Czech. Fotografia przedstawia hrabiego w schyłkowym okresie życia. Jak widać pasja do polowań mu pozostała…, ale zaczęła doskwierać samotność. Ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. © Tomasz Cieślak

Bolesne wyzwolenie

Bolesne wyzwolenie

Jarocin 1945 rok. Treść jednej z alarmujących depesz wysyłanych przez administrację powiatu jarocińskiego do Warszawy: „sytuacja polityczna i nastrój ludności od ostatniego okresu uległ wybitnemu pogorszeniu, przemarsz frontowych oddziałów WP oraz jednostek Armii Czerwonej wywołuje w tutejszym społeczeństwie powszechną psychozę, zaniepokojenie i lęk, który objawia się w tym, że ludność poszczególnych powiatów wynosi z domów, względnie ukrywa swoje mienie w obawie przed zabraniem go przez maszerujące oddziały wojska”.

Polecam artykuł na czasie o sowieckich zbrodniach i kradzieżach (mowa m. in. o kradzieży wartościowego fortepianu należącego do Stefana Zapłaty), dokonanych w pierwszej połowie 1945 r. na terenie ówczesnego, rozległego powiatu jarocińskiego. Na próżno szukałem dowodów tych okrucieństw w dokumentach po Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Jarocinie. Prawie ani słowa… Natrafiłem na nie dopiero po lekturze akt Milicji Obywatelskiej, m. in. zgromadzonych w Archiwum Państwowym w Poznaniu.
Szerzej: http://historiajarocina.pl/…/bolesne-wyzwolenie-zbrodnie-s…/
Rocznica utworzenia Armii Czerwonej, Jarocin 23 lutego 1945 r. Fotografia pochodzi ze Zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. © Tomasz Cieślak

Franciszek Kuropka z Jarocina – wiezień KL Auschwitz

Franciszek Kuropka z Jarocina – wiezień KL Auschwitz

Dzisiaj mija 74 rocznica wyzwolenie niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz-Birkenau, w którym wg. ostrożnych szacunków śmierć poniosło ponad 1,1 mln osób. Także i w tym obozie przebywali i ginęli mieszkańcy Jarocina. Niektórym udało się przeżyć. Jednym z nich jest harcerz Franciszek Kuropka.

Urodził się 5 września 1920 roku w Jarocinie. Od wczesnego dzieciństwa związany był z ruchem harcerskim. Podczas niemieckiej okupacji działał w konspiracji jako członek Szarych Szeregów. Gestapo wpadło na Jego trop i został aresztowany. Trafił do obozu w Łodzi, a następnie do KL Auschwitz II-Birkenau. Od tej chwili stał się numerem obozowym 97430… miał wielkie szczęście – przeżył. Zmarł w 2009 r. w Australii.

Jego historię poznaliśmy dzięki projektowi dr. Adama Cyry i Marka Księżarczyka „Niezatarte ślady życia”. Jest to publikacja dokumentująca napisy, które więźniowie wyryli na ceglanych ścianach baraków w obozie KL Auschwitz. W czasie prac nad książką, autorzy sfotografowali około 200 takich napisów – imion, nazwisk, numerów obozowych i nazw miejscowości. W książce przedstawili kilkanaście z nich, a także życiorysy osób, które w ten sposób zaznaczyły swój pobyt w Auschwitz. Jednym z nich jest właśnie „Franek” Franciszek Kuropka, który po gehennie Auschwitz trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Mauthausen w Górnej Austrii.

Już wkrótce poznacie Państwo historię urodzonego w Jarocinie harcerza, niezwykłego Polaka, który po zakończeniu II wojny światowej został zmuszony do osiedlenia się w dalekiej Australii, ale nigdy nie zapomniał o swojej Ojczyźnie i … harcerstwie! Koloryzacja fotografii by Mikołaj Kaczmarek. ©Tomasz Cieślak

Styczeń 45′

Styczeń 45′

Opis świadka: około północy dnia 24 stycznia kilka czołgów, następnie oddział kawalerii rosyjskiej zatrzymał się na jarocińskim rynku. Poszedłem z żoną zobaczyć tych wyzwolicieli. Pierwsze wrażenie nie było najgorsze. Kiedy wracaliśmy do naszego mieszkania, przy dzisiejszej ulicy Wrocławskiej, rosyjscy wyzwoliciele wyłamali drzwi piekarni pana Baraniaka i rozdawali przechodniom chleb. Ten gest Rosjan był jakby wzruszającym obrazem. Obraz ten został jednak wkrótce zakłócony: – W ciągu dnia, a najczęściej w nocy, zaczęło się ciche plądrowanie. Zdarzały się również wypadki gwałcenia kobiet. Oczywiście było to wszystko ostro karane przez rosyjską Komendę Wojenną, która mieściła się w obecnym budynku Banku Spółdzielczego (…) Piotr Marchwiak, „Styczeń ’45 w dwóch obrazach”. w: „Moje wyprawy historyczne po Ziemi Jarocińskiej”, Jarocin 2010.
Dzisiaj przypada 74 rocznica wkroczenia wojsk sowieckich do Jarocina i zakończenia niemieckiej okupacji. Fotografia przedstawia żołnierzy sowieckich stacjonujących w Nowym Mieście n/Wartą. Ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. © Tomasz Cieślak

Koloryzacja zbliża ludzi

Koloryzacja zbliża ludzi

„Według mnie, koloryzacja zmniejsza odległość czasu. Przybliża przeszłość. Zdjęcia czarno-białe wydają się tak stare, że aż nieprawdziwe, natomiast kolor uświadamia, że to byli tacy sami ludzie jak my – z tym wyjątkiem, że przyszło im żyć w apokaliptycznych czasach. Kolor oddaje to, jak blisko jesteśmy tamtych czasów – dla młodych ludzi czarno–białe zdjęcia wydają się bardzo odległe. Kolor działa na wyobraźnię” (…) trudno nie zgodzić się z Mikołajem Kaczmarkiem, którego koloryzacje historycznych fotografii obserwują dziesiątki tysięcy ludzi w całej Polsce. Na dzień dzisiejszy według mnie jest on najlepszym artystą w tej dziedzinie w Polsce … To właśnie ożywioną przez niego postać mjr. Zbigniewa Ostroróg – Gorzeńskiego możecie Państwo podziwiać na ulicach Jarocina oraz na naszym profilu. To on ożywił druha komendanta, dzięki temu stał się On nam bliższy… ale zapewniam Was, że to nie koniec:) © Tomasz Cieślak

mjr Z. Ostroróg – Gorzeński wśród towarzyszy broni

mjr Z. Ostroróg – Gorzeński wśród towarzyszy broni

Mjr Zbigniew Ostroróg – Gorzeński (Komendant etapu przy III Okręgu Wojskowym w Jarocinie) w otoczeniu żołnierzy Wojsk Wielkopolskich w koszarach w Jarocinie, 11 listopada 1919 r. Fotografia pochodzi ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie.

Fundatorzy

Fundatorzy

Piłsudski a Fundusz Obrony Narodowej… Pod koniec lat trzydziestych XX w., w obliczu groźby wybuchu wojny polsko-niemieckiej społeczeństwo jarocińskie solidarnie zaangażowało się w działania mające na celu wzmocnienie obronności kraju. Powszechnie poparto powstały w 1936 r. w Jarocinie Powiatowy Fundusz Obrony Narodowej, na który przekazywano wpłaty pieniężne, kupując m. in. widokówko-cegiełki. Pieniądze na zakup sprzętu dla armii zbierały organizacje społeczne i zawodowe, a także osoby indywidualne. 11 listopada 1938 r. uczniowie i profesorowie Państwowego Liceum i Gimnazjum w Jarocinie, grono pedagogiczne i uczniowie Szkół Powszechnych oraz powstańcy wielkopolscy i przedstawiciele gminy Jarocin podarowali armii trzy karabiny maszynowe. Wcześniej karabin ofiarowali także kolejarze. Nie mogło to jednak zmienić ogólnego stanu uzbrojenia naszych wojsk, ale miało za to ważny aspekt psychologiczny. Fotografia przedstawia moment przekazania stacjonującemu w Jarocinie 68. pułkowi piechoty karabinu maszynowego, ufundowanego przez jarocińskich kolejarzy. 20 października 1938 r. Fotografia ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie. © Tomasz Cieślak

Naczelnik Państwa J. Piłsudski w Jarocinie

Naczelnik Państwa J. Piłsudski w Jarocinie

W dniach 25-27 października 1919 r. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski przebywał z arcyważną wizytą w Poznaniu. W drodze do stolicy Wielkopolski odwiedził m. in. Ostrów, Jarocin i Środę, w których to miastach na krótko opuścił swoją salonkę. Wszędzie był entuzjastycznie witany przez władze i ich mieszkańców. Nie inaczej było w Jarocinie. Była to dla Piłsudskiego pierwsza, historyczna i zarazem trudna wizyta w Wielkopolsce… dla Jarocina niewątpliwie wyjątkowa, za sprawą tego wyróżnienia. Pociąg z Piłsudskim wjechał na jarociński dworzec kolejowy po godz.10.00. W tej historycznej podróży towarzyszyli Marszalkowi minister byłej Dzielnicy Pruskiej Władysław Seyda, wojewoda poznański Witold Celichowski oraz generałowie Armii Wielkopolskiej Józef Dowbor-Muśnicki i Zygmunt Zieliński. Witali go natomiast starosta jarociński Tolik oraz przedstawiciele miasta z Franciszkiem Basińskim na czele. Fotografia pochodzi z Muzeum Regionalnego w Jarocinie. © Tomasz Cieślak

Zdobycie Krotoszyna

Zdobycie Krotoszyna

Krotoszyn to jedno z ważniejszych miast w południowej Wielkopolsce doby powstania. Miasto strategiczne, ale w momencie wybuchu walk w Poznaniu 27 grudnia 1918 r., cały czas pozostające w rękach niemieckich. Inaczej niż Pleszew i Jarocin, gdzie 1 stycznia 1919 r. Polacy dysponowali w tamtejszym garnizonie prawie 1000 osobowym oddziałem. W Krotoszynie garnizon pozostawał nadal w rękach niemieckich i jego zaatakowanie wiązałoby się z dużymi stratami po polskiej stronie, dlatego postanowiono negocjować. Rozmowy zakończyły się podpisaniem aktu kapitulacji przez niemieckiego komendanta garnizonu w Krotoszynie kpt. Grossera. Kulisy rozmów oraz walk o to miasto przybliży nam sam przyszły dowódca VI Okręgu Wojskowego Powstania Wielkopolskiego mjr. Zbigniew Ostroróg-Gorzeński, „komendant wojskowy Jarocina”, który wraz z dwoma kompaniami jarocińskimi 3 stycznia 1919 r. zajął Zduny.

mjr. Zbigniew Ostroróg-Gorzeński
„Dowiedziawszy się, że zanosi się na odebranie Krotoszyna, gdzie stał jeszcze batalion niemiecki, chciałem 1 stycznia po południu całą siłą ruszyć na Krotoszyn. Rada Ludowa krotoszyńska zaklinała mnie jednak telefonicznie, żebym tylko sam przyjechał i nie brał wojska. Pojechałem więc automobilem z adiutantem [Stefanem] Malinowskim, podoficerami Stanisławem i Maksymilianem Błażejewskimi i strzelcem Józefem Bartkowiakiem. Dowiedziałem się w Krotoszynie, że jakiś polski oddział ukrywa się w bliskości i czeka na stosowną chwilę do ataku. Był to ppor. [Jan] Szlagowski, obecnie przy sztabie III dywizji, który miał około 70 ludzi i pociąg pancerny bardzo prymitywny, z jedną armatką, której zresztą wcale nie użyto. Przyjechawszy do Krotoszyna, pertraktowałem najpierw z [Powiatową] Radą Ludową, której nie mogę oszczędzić zarzutu, że wstrzymując mnie od ataku na Krotoszyn, przyczyniła się do tego, że Niemców ostatecznie z bronią musieliśmy wypuścić.

Tymczasem Błażejewski Stanisław i Malinowski dowiedziawszy się, że na dworcu Niemcy ładują amunicję, żeby ją wywozić, puścili się tylko z rewolwerami na dworzec.

Malinowski wszedł na odwach, gdzie było 25 żołnierzy, karabin maszynowy i dowodził zastępca oficera. Błażejewski pilnował tymczasem drzwi, żeby nikt nie mógł wejść. Oboje zdjęli orzełki z czapek i udawali Niemców. Ledwo Malinowski wszedł na odwach, powstał na dworcu ogromny hałas, strzały karabinowe się sypały, a zastępca oficera chwycił karabin maszynowy, żeby przez okno strzelać do oddziału Szlagowskiego, który właśnie dworzec atakował. Na to Malinowski przyłożył rewolwer do głowy Niemca i zawołał: „Hände hoch”. Niemcy zgłupieli i rzucili karabiny, wpadł Błażejewski, a zaraz za nim ludzie Szlagowskiego i dworzec w ten sposób zajęto. Strat z naszej strony nie było żadnych dzięki odwadze owych dwóch podoficerów. Po niemieckiej stronie jeden zabity. Przy pomocy ludności miejscowej, która się w jednej chwili uzbroiła w ukryte karabiny, obsadziliśmy cały Krotoszyn. Batalion niemiecki zamknięty w koszarach kapitulował pod warunkiem, że z bronią im będzie wolno wyjechać, co wobec słabych sił naszych musieliśmy przyznać. Cały materiał bardzo znaczny to jest broń, amunicja, mundury, bielizna została w naszym ręku. Niemcom było wolno tylko jeden karabin na człowieka zabrać ze sobą.

Dzień 1 stycznia 1919 r. w Krotoszynie zostanie na zawsze w pamięci uczestników tej wyprawy. Dnia 3 stycznia na wiadomość telefoniczną, że w Zdunach Niemcy aresztowali księdza i znęcają się nad ludnością, wziąłem dwie kompanie i pojechałem pociągiem do Zdun. Kilka kilometrów od Zdun wysiedliśmy i kompania poszła do ataku na Zduny”. Jarociniacy zajęli także Chachalnię i Borowicę.

Fotografia przedstawia kompanię kobylińską na froncie pod Zdunami (Perzyce luty 1919 r.) Ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Krotoszynie. © Tomasz Cieślak

Dwór w Pawłowicach

Dwór w Pawłowicach

Pawłowice gm. Żerków. Warto poznać ciekawą historię tego miejsca sięgającą I poł. XV w. Obecnie w Pawłowicach mieści się podpiwniczony, parterowy dwór z XIX w. otoczony niegdyś 2,5 ha parkiem. W 1926 r. Pawłowice wchodziły w skład obszaru dworskiego Żółków i liczyły 439 ha. Dzierżawcą majątku, należącego do Skarbu Państwa II RP był wówczas Seweryn Ozdowski. Na marginesie warto dodać, że przed I wojną światową właścicielem dóbr królewskich Żółków był sam cesarz niemiecki! Po II wojnie światowej w ramach komunistycznej reformy rolnej 184 ha majątku rozparcelowano między 26 rodziny parcelantów. Z pozostałych hektarów utworzono Państwowe Gospodarstwo Rolne. Fotografie pochodzą z Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Źródło: www.polskiezabytki.pl © Tomasz Cieślak

Wysadzenie Kretkowa

Wysadzenie Kretkowa

Wysadzenie pałacu w Kretkowie

Opis naocznego świadka Krzysztofa Paruszewskiego
„Byłem naocznym świadkiem wysadzenia części tego pałacu. Raczej rok 1985… Ojciec mój miał wtedy w kretkowskim lesie kilkanaście uli pszczół. Byliśmy tam razem, jakiś przegląd pewnie. No i właśnie przejeżdżał duktem ówczesny leśniczy (dobry znajomy Ojca). Powiedział, że za około pół godziny saperzy wysadzą część pałacu. Podjechaliśmy te kilkaset metrów „maluszkiem” bo zdarzenie raczej niecodzienne. Można było ulokować się bezpiecznie po drugiej stronie stawu… bliżej (z wiadomych względów) nie pozwalano. Widzów zaledwie kilkunastu. Najpewniej nie zależało na nagłośnianiu „akcji”. Samo „bum” zrobiło na mnie wrażenie. Troszkę huku… więcej niż troszkę… ale bez przesady. Ta wysadzana część uniosła się w górę odrobinę, a potem poleciało wszystko w dół. Ogromny tuman kurzu i pyłu opadający na ziemię. Przez wiele chwil. Ściana, od której „odcięto” tą wysadzaną część pozostała nienaruszona. Uznałem to wtedy jako „dobrze wykonaną robotę”. Ojciec miał mieszane odczucia i był dość wyraźnie poruszony. Powiedział później, że to jest zacieranie śladów historii. Że zachowają się jedynie te pałace, o których losy potrafią zadbać potomkowie dawnych właścicieli. Żeby „zadbać” trzeba mieć kasę i „wejścia” do odpowiednich ministerstw. W sumie było to bezsensowne. Bo ani nie wyburzono całości, ani nikomu to miejsce do niczego nie było potrzebne na inny cel. I dotąd nie jest”. Źródło: Facebook profil Historia Jarocina.

Pałac w Kretkowie przed 1919 r. Pocztówka ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie

Flaga na ratuszu

Flaga na ratuszu

1 stycznia 1919 r. Jarocin, Rynek. Tak mogło wyglądać wywieszenie polskiej flagi na miejskim ratuszu, co było symbolicznym aktem włączenia Jarocina do odradzającego się państwa polskiego. W roli głównej adiutant mjr. Zbigniewa Ostroróg-Gorzeńskiego Stefan Malinowski oraz rysownik Jacek Kowalski. Grafika dzięki uprzejmości Stowarzyszenia „Jedność” z Jarocina.

Nowa era, 1 stycznia 1919 r. w Jarocinie

Nowa era, 1 stycznia 1919 r. w Jarocinie

„Dnia 1 stycznia 1919 r. nastąpiła dla Jarocina nowa era.
W dniu tym wywiesił chorągiew polską na ratuszu jarocińskim adiutant St. Malinowski. Byłem świadkiem tej wspaniałej uroczystości, która u mnie pozostawiła niezatarte wrażenie. Przed frontem odezwał się komendant druh Gorzeński-Ostroróg do zgromadzonego społeczeństwa, wzywając do wytrwałości, do pomocy, by pokazać światu potęgę narodu polskiego. Zakończył swe przemówienie słowami „Roty” Konopnickiej.
Niejedna łza wtenczas spłynęła ze wzruszenia. Potem senior miasta Franciszek Basiński powitał obywatelstwo jako pierwszy burmistrz miasta, dzieląc się radosną nowiną, że odtąd wszyscy upragnioną przez tak długie lata Polskę uzyskaliśmy. Po odśpiewania „Roty” i „Jeszcze Polska nie zginęła” udaliśmy się do kościoła na uroczyste nabożeństwo, które odprawił ksiądz proboszcz Niedźwiedziński, witając wojsko już polskie jako kapelan oddziału powstańczego.
Serdeczne słowa powitania z ambony były zachętą do walk, jakie niebawem nastąpić miały. Po odśpiewaniu „Boże coś Polskę”, wróciliśmy w zwartym szeregu do koszar na dobry obiad. Szeregi naszego baonu rozrastały się. Ćwiczono regularnie. Wielu było szaleńców do zbrojnego czynu”. Józef Borecki, 1935 r.

Ks. Ignacy Niedźwiedziński (1875 – 1941)

Ks. Ignacy Niedźwiedziński (1875 – 1941)

31 grudnia 2018 r. minęła 77 rocznica tragicznej śmierci ks. kanonika Ignacego Niedźwiedzińskiego, kapłana, długoletniego proboszcza parafii św. Marcina w Jarocinie, działacza społecznego, konspiratora, kapelana powstańców wielkopolskich i Honorowego Obywatela Jarocina. Ostatnie lata jego życia to okres okupacji niemieckiej. Mimo grożącego mu realnego niebezpieczeństwa nie opuścił Jarocina i swoich parafian. Został przez Niemców usunięty z probostwa i aresztowany w październiku 1941 r. Osadzono go w ciężkim obozie koncentracyjnym Fort VII w Poznaniu. Przeżycia obozowe wkrótce odbiły się negatywnie na jego zdrowiu, dlatego władze niemieckie przetransportowały go do Bojanowa, a dokładnie do tamtejszego obozu dla sióstr zakonnych. Po przybyciu do Bojanowa stan zdrowia ks. Niedźwiedzińskiego mocno się pogorszył. Lekarz więzienny stwierdził u chorego tyfus brzuszny. Proboszcz zmarł w szpitalu więziennym 31 grudnia 1941 r. Jego pogrzeb miał miejsce 5 stycznia 1942 r. Proboszcza pochowano w Bojanowie, w kanonicznych szatach liturgicznych, które przywiozła z Jarocina siostra zakonna ze zgromadzenia elżbietanek. Dębowa trumna dla kapłana zakupiona została w Lesznie ze składek ofiarowanych przez jarocińskich parafian. W samym pogrzebie nie uczestniczyło dużo ludzi. Ze względu na ograniczenia wprowadzone przez okupanta, z Jarocina przybyło niewielu wiernych. Obecna była siostra proboszcza Helena z rodziną ze Śląska © Ilona Kaczmarek, Tomasz Cieślak

 

Rocznica niemieckich wypędzeń, grudzień 1939 r.

Rocznica niemieckich wypędzeń, grudzień 1939 r.

Grudzień 1939 r. to nie tylko kolejna rocznica zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego, to także kolejna, tym razem smutna rocznica początku masowych wypędzeń i wysiedleń z terenu powiatu jarocińskiego. Wszystko za sprawą dekretu Adolfa Hitlera z 7 października 1939 r. Polaków, których wypędzono ze swoich domów, kierowano do obozów przesiedleńczych. m. in. w Cerekwicy oraz do obozu przeładunkowego przy klasztorze oo. Franciszkanów w Jarocinie. Wypędzeń Niemcy dokonywali na podstawie uprzednio sporządzonych list. Na jednej z nich znaleźli się obok inteligencji, również właściciele fabryk, nauczyciele, urzędnicy, powstańcy wielkopolscy oraz właściciele dużych gospodarstw rolnych.

Do podstawowych kryteriów stosowanych przy wyborze Polaków do wysiedlenia należały: przeszłość polityczna, zdolności do pełnienia roli przywódców, przynależność do warstwy polskiej inteligencji oraz posiadany majątek. Według słów Oberleutnantera Fenglera, dowódcy żandarmerii powiatowej „stanowili oni przeszkodę dla prowadzonej germanizacji”.

Do pierwszej fali wypędzeń z terenu powiatu doszło w dniach 1 – 17 grudnia 1939 r. Nasi Rodacy na opuszczenie dorobku całego życia otrzymali zaledwie 15 minut… Między 8 – 10 grudnia 1939 r. do punktu zbornego przy klasztorze oo. Franciszkanów w Jarocinie przewieziono ponad 1 202 Polaków z terenu całego powiatu jarocińskiego! Osoby te po tzw. „przenocowaniu” w niedokończonych zabudowaniach klasztornych, załadowano do wagonów towarowych na dworcu kolejowym w Jarocinie i odtransportowano do Opoczna w Generalnym Gubernatorstwie…Tam bez słowa wyjaśnienia pozostawiono ich własnemu losowi… W Wielkopolsce pozostawili dorobek całego życia, rodziny, znajomych, wspomnienia i marzenia…

Fotografia przedstawia mieszkańców powiatu jarocińskiego wygnanych i wysiedlonych przez Niemców ze swoich domów (grudzień 1939 r.). Czekają na decyzję o wyjeździe z Jarocina w zabudowaniach klasztoru oo. Franciszkanów. Fotografia ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Jarocinie © Tomasz Cieślak

Jarocin był pierwszy

Jarocin był pierwszy

Stanisław Karolczak z Jarocina:

„Ażeby zobrazować zmagania wolnościowe 1918 roku w Jarocinie, postanowiłem, dopokąd żyją inicjatorzy bohaterskiej akcji, zebrać dokumenty i wiarygodne zeznania w celu utworzenia przyczynków do historji powstania wielkopolskiego. Pragnę, jako syn tego bohaterskiego miasta, zarzucić nieścisłość dotychczasowym publikacjom i niedrukowanym opisom oraz zwrócić uwagę kompetentnym historykom, że miasto Jarocin było pierwszym wielkopolskim miastem, które zbrojnie zrzuciło jarzmo niewoli. Do opisu akcji wolnościowej zniewolił mnie fakt celowego przemilczania tego dziejowego czynu przez dotychczasowych historyków, to też już w roku 1923 rozpocząłem wytrwale gromadzić materjał”.

„Akcja jarocińska stała się fundamentem powstania wielkopolskiego i była jedną z pierwszych cegieł pod wielki gmach Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Obowiązek moralny nakazuje oddać sprawiedliwość tym, którzy pierwsi poszli w bój i zdobyli palmę zwycięstwa.”

Cytat za S. Karolczak, „Z dziejów powiatowego miasta Jarocina 1913-1918”, Poznań 1935 (reprint Jarocin 2018). Publikacja do nabycia w Muzeum Regionalnym w Jarocinie. Cena 30,00 zł.

W nocy z 8/9 listopada 1918 r. w garnizonie niemieckim w Jarocinie wybuchła socjalistyczna rewolucja inspirowana przez członków polskiej konspiracyjnej organizacji „Jedność”. Powołano pierwszą w Prowincji Poznańskiej Radę Żołnierską z Ignacym Adamczewskim jako przewodniczącym. Powstał też pierwszy polski oddział zbrojny w zaborze pruskim. Fotografia przedstawia uroczyste włączenie Jarocina i powiatu do odrodzonego państwa polskiego 1 stycznia 1919 r. (Źródło: Muzeum Regionalne w Jarocinie) © Tomasz Cieślak

Twórca projektu Twórca
Partnerzy
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin

Kategorie tematyczne