Jarocin

Portal historyczny

 

Dnia 24 maja 1946 r. w okolicach jarocińskiego cmentarza katolickiego, przy szosie w kierunku Jaraczewa, padły strzały. Od kul komunistycznego plutonu egzekucyjnego zginęli Józef Rosada ps. „Sokół”, dowódca grupy „Partyzanci” z okolic Pleszewa, oraz Stanisław Pawlak ps. „Sokół”, żołnierz oddziału podziemia niepodległościowego pod dowództwem Gedymina Rogińskiego ps. „Dzielny”. Dlaczego ta data jest ważna? Z kilku powodów. Po pierwsze była to jedyna publiczna egzekucja wykonana w tamtym czasie w spokojnym Jarocinie. Po drugie zastrzeleni byli ofiarami ferującego często pochopnie bardzo surowe wyroki Sądu Okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim Wydziału ds. Doraźnych. Po trzecie, śledztwo prowadzono bardzo szybko, a zgromadzony materiał dowodowy był słaby. Fakt zniszczenia lub ukrycia przez komunistów akt Sądu Okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim może świadczyć również o możliwości popełnienia przez komunistycznych sędziów tzw. mordu sądowego.

Historię Józefa Rosady, Stanisława Pawlaka i Henryka Janickiego, trzech partyzantów, którzy zostali skazani za działalność antykomunistyczną na kary śmierci przez SO z Ostrowa Wielkopolskiego, opisałem w odrębnych artykułach. Smutnym świadectwem tego czasu jest zachowany w Muzeum Regionalnym w Jarocinie afisz informujący o tych wyrokach, który w dniu ich wykonania zawisł na gmachu Sądu w Jarocinie przy ul. Wrocławskiej.

Tym artykułem chciałbym spiąć klamrą tę tragiczną historię i odwołując się do badań Piotra Marchwiaka spróbować opisać sam moment wykonania ogłoszonego przez SO wyroku śmierci.

W rozwiązaniu zagadki śmierci Józefa Rosady i Stanisława Pawlaka (Henryk Janicki został ułaskawiony przez Bolesława Bieruta), pomocne będzie świadectwo, jakie w 1996 r. w „Gazecie Jarocińskiej” złożył Bronisław Szulc z Jarocina, bezpośredni świadek egzekucji.

Twierdził on, że o planowanej egzekucji dowiedział się w przeddzień zdarzenia od sąsiada, funkcjonariusza MO. Następnego dnia udał się na targ […]. Przed gmachem sądowym, przy ulicy Wrocławskiej, zebrała się dość liczna grupa ludzi. Obok drzwi wejściowych, na murze wisiał plakat – obwieszczenie o skazaniu na karę śmierci dwóch „wrogów władzy ludowej”. Tłum zachowywał się milcząco, gdzieniegdzie szepty. Wśród zebranych zauważył księdza Edwarda Degórskiego. Potem z gmachu sądu wyszło czterech uzbrojonych funkcjonariuszy UB. Przepędzili tłum z powrotem na rynek, kierując w ich stronę lufy automatów […]. Po chwili z ul. Kilińskiego wyjechała odkryta ciężarówka wypełniona funkcjonariuszami. Zatrzymała się w odległości kilku metrów od wejścia do gmachu sądowego. Ubecy utworzyli szpaler. Wyprowadzono skazanych – dwóch młodych ludzi, ubranych w battledressy. Byli skuci kajdankami, coś krzyczeli. Ubecy pomogli im wejść na ciężarówkę, która natychmiast odjechała w kierunku ówczesnej siedziby UB [ul. T. Kościuszki].

Świadek, wraz z kolegą udał się w tym czasie w stronę cmentarza […]. Za cmentarzem, przy głównej trasie, stał ksiądz Edward Degórski w otoczeniu kilku ludzi. Nadjechała ciężarówka. Za nią kilka jeepów. Skręcili w prawo w las. Pobiegli za nimi, zaszyli się w zagajniku, kilkadziesiąt metrów od miejsca zbrodni.

Skazani klęczeli przed pagórkiem. Funkcjonariusze otoczyli ich półpierścieniem. Podszedł jeden, oddał serię w plecy z paru metrów. Najprawdopodobniej była to sowiecka pepesza. […] Podszedł drugi i dobił ich pojedynczymi strzałami z pistoletu. Część ubeków wsiadła do jeepów. Odjechali w kierunku Leszna. Pozostali załadowali ciała na ciężarówkę i podjechali pod mur cmentarny.

Źródło: „Gazeta Jarocińska” z 9 sierpnia 1996 r.

Drugiego dnia w obecności ks. E. Degórskiego ciała pochowano na cmentarzu katolickim w Jarocinie. Położono ich we wspólnej mogile, w niemalowanych, wykonanych z surowego drewna trumnach. Dzisiaj Józef Rosada i Stanisław Pawlak mają odnowiony nagrobek, którym opiekują się ich rodziny, ale przez lata nikt prócz nich o nagrobku nie pamiętał. Jest on jedynym świadectwem tej zbrodni, ponieważ sosna, na której były ślady krwi skazanych, została jeszcze w 1946 r. przez władze wycięta.

Dzięki odnalezieniu w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej aktu wykonania kary śmierci na Stanisławie Pawlaku możemy wskazać kilka osób, nie zawsze imiennie, które były przy egzekucji. Zeznania świadka jednoznacznie wskazują, że o egzekucji musiał być również poinformowany ks. E. Degórski, dlatego najprawdopodobniej nieprzypadkowo doszło do niej właśnie w okolicach cmentarza. Kontakty ks. Degórskiego z ówczesną władzą komunistyczną były dość regularne, dzięki czemu ofiary pochowano w oznaczonym grobie i przy asyście kapłana, a nie w bezimiennej mogile, jak tysiące żołnierzy podziemia niepodległościowego.

Wyrok śmierci na Stanisławie Pawlaku wykonano o godz. 1215. Śmierć nastąpiła po 5 minutach. Tak wynika z protokołu, który się zachował. Najprawdopodobniej o tej samej godzinie zginął Józef Rosada. Podczas wykonywania wyroku obecni byli: zmarły w 1997 r. wiceprokurator Sądu Okręgowego w Ostrowie Wielkopolskim (Zdzisław?) Obuchowicz, Naczelnik Więzienia w Jarocinie, (Jerczyński Stanisław?) lekarz (podpis nieczytelny) oraz żołnierze plutonu egzekucyjnego, najprawdopodobniej UB, pod dowództwem (M. Szaryka?) Mam nadzieję, że kwestia ustalenia dokładnych personaliów tych osób jest tylko kwestią czasu. Jeżeli ktoś znałby ich dane, proszę o kontakt.

Na protokole pozostawiono miejsce dla duchownego, ale jego podpis na nim nie figuruje, co wskazuje, że mógł nie brać bezpośredniego udziału w samej egzekucji. Mowa o ks. E. Degórskim.

Autor: Tomasz Cieślak

Bibliografia:
Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.
Marchwiak P., Moje wyprawy historyczne po Ziemi Jarocińskiej, Jarocin 2010.
Marchwiak P., Zapis czasu grozy, „Gazeta Jarocińska” z 26 lipca 1996 r.
Marchwiak P, Przemówił świadek, „Gazeta Jarocińska” z 9 sierpnia 1996 r.
Postanowienie o umorzeniu śledztwa przez prokurator Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi p. Iwonę A. Młynarczyk z 18 czerwca 2001 r.

Twórca projektu Twórca
Partnerzy
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin

Kategorie tematyczne