Jarocin

Portal historyczny

 

Geneza i dowódcy oddziału

Geneza oddziału „Dzielnego” sięga sierpnia/września 1945 r. Wtedy na terenie powiatów śremskiego i gostyńskiego powstał poakowski oddział liczący początkowo 23 członków pod dowództwem Gedymina Rogińskiego, który przyjął pseudonim „Dzielny”. Członkami byli w większości dezerterzy z „ludowego” Wojska Polskiego, którzy szukali kontaktu z poakowskim podziemiem zbrojnym. Rogiński był członkiem Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Służył również w Samodzielnej Kompanii Karnej przy 9 Dywizji Piechoty w Warszawie, z której zdezerterował. Wcześniej w 1944 r. dwa miesiące pełnił karną służbę w NKWD. Szczegóły tej służby nie zachowały się w archiwach bezpieki. W czerwcu 1945 r. udał się, według swoich zeznań, wraz z tajemniczym majorem „Wilkiem” do Wielkopolski i tu na wyraźny jego rozkaz w krótkim czasie utworzył silny oddział zbrojny. Otrzymywał od „Wilka” mapy i pieniądze na dalszą działalność.

Początkowo członkowie oddziału przedstawiali się okolicznej ludności jako żołnierze WP, którzy zostali oddelegowani w poszukiwaniu żywności. Z czasem „Dzielny” zaczął nawiązywać bezpośrednio do tradycji Armii Krajowej. Napływ ochotników do oddziału był stosunkowo duży z uwagi na nabór do czynnej służby wojskowej okolicznych chłopów, którego chcieli uniknąć. Nie chcąc służyć w „ludowym” Wojsku Polskim, zgłaszali się do „Dzielnego”. Jednym z takich dezerterów był Stanisław Pawlak ps. „Sokół” z Boguszynka. To głównie dezerterzy z WP tworzyli ten oddział. W tym czasie liczył 40 żołnierzy, umundurowanych i bardzo dobrze uzbrojonych. Dnia 30 stycznia 1946 r., w wyniku doniesienia agenta bezpieki o ps. „Wera”, „Dzielny” został aresztowany wraz z dwoma towarzyszami. Od 15 lutego 1946 r. dowództwo nad oddziałem przejął Stanisław Frydrych ps. „Wicher”, którego miesiąc później również zatrzymano. Bardzo krótko dowódcami byli także Kazimierz Kotowski ps. „Graf” oraz Zdzisław Zydorek ps. „Żyd”.

Momentem przełomowym dla funkcjonowania oddziału „Dzielnego” było przystąpienie do niego byłego pracownika Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Gostyniu, Mariana Rączki ps. „Kościuszko”. Droga do partyzantki „Kościuszki” wiodła przez areszt śledczy Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu. Znalazł się w nim za pomoc udzielaną partyzantom „Dzielnego”. Dnia 23 marca 1946 r. Rączka zbiegł z poznańskiego aresztu wraz z 17 innymi więźniami. Trzy dni później został serdecznie przyjęty w oddziale, z którym współpracował będąc funkcjonariuszem UB. Dowódcą był wówczas „Żyd”. W czasie walki we wsi Elżbietkowo 1 kwietnia 1946 r., oddział został otoczony przez siły UB i milicję. W tak trudnej wówczas sytuacji dowództwo nad nim objął „Kościuszko”, który wyprowadził partyzantów z okrążenia. W okresie swojej działalności dowódcy oddziału przemierzali z nim ogromne obszary od powiatu średzkiego przez jarociński, penetrując także powiat koniński.

Likwidacja Kazimierza Manca, funkcjonariusza UB z Jarocina

Dnia 22 września 1945 r. zabito w jego własnym mieszkaniu w Gołuchowie funkcjonariusza PUBP w Jarocinie, Kazimierza Manca. Był on oddelegowanym do gminy Gołuchów funkcjonariuszem UB. Zlikwidowanie Kazimierza Manca przypisuje się właśnie oddziałowi „Dzielnego”, ale obecnie nie ma żadnych dowodów, że to właśnie jego członkowie wykonali na nim wyrok śmierci. Manc był członkiem Związku Walki Młodych w Jarocinie, komunistycznej organizacji młodzieżowej, która skierowała go do pracy właśnie w komunistycznych organach bezpieczeństwa. Objął funkcję referenta gminnego UB w Gołuchowie i z wielkim zapałem zabrał się do zwalczania podziemia. Do jego głównych zadań należało rozpracowanie oddziału „Dzielnego” oraz podziemia niepodległościowego na tym terenie. Nie wiedział, że z uwagi na swoją działalność, sam również jest rozpracowywany przez Jadwigę Czerniak, członkinię Wielkopolskiej Samodzielnej Grupy Ochotniczej „Warta”. To właśnie członków tej konspiracyjnej komórki można podejrzewać o wrzucenie do jego mieszkania kilku granatów i wykonania na nim wyroku śmierci. Powód? Gorliwe zwalczanie podziemia niepodległościowego.

Manc był jednym z pierwszych funkcjonariuszy UB z Jarocina, którzy zginęli od kul podziemia. Kilka dni po tym wydarzeniu w kościele pw. Chrystusa Króla w Jarocinie odbyły się uroczystości pogrzebowe, w których uczestniczyło całe kierownictwo UB na czele z nowym szefem jarocińskiej bezpieki, por. Tadeuszem Palakiem, oraz liczni oficjele komunistyczni. Był to niewątpliwie osobliwy widok. Śmierć Manca wstrząsnęła wszystkimi utrwalaczami władzy ludowej na terenie powiatu jarocińskiego. Sami zaczęli obawiać się o swoje życie. Przemawiający na cmentarzu Tadeusz Palak i prowadzący kondukt pogrzebowy Kazimierz Sikorski sami wkrótce zginą od kul podziemia, tym razem żołnierzy kpt. Jana Kempińskiego „Błyska”. Jak widać obawy te były jak najbardziej uzasadnione.

„Kordus ja Ciebie szukam […] – Chłopcy to są z bezpieczeństwa”

„Dzielny” skierował dużą część swojej aktywności na zwalczanie gorliwych pracowników komunistycznej bezpieki. Dnia 23 listopada 1945 r. partyzanci uprowadzili w okolicach Zalesia w powiecie jarocińskim kolejnych dwóch funkcjonariuszy gminnych UB, tym razem z Jaraczewa: plut. Jana Tomaszczaka i Józefa Kordusa. Cztery dni po tym wydarzeniu do PUBP w Jarocinie dotarł dotkliwie pobity Tomaszczak. Ledwo uszedł z życiem. Zeznał on w siedzibie jarocińskiego UB, że: Na skutek doniesienia o istnieniu bandy w okolicach Skoraczewa w gm. Jaraczewo i o mocno przesadzonej liczbie tychże, wybrał się osobiście wraz z funkcjonariuszem Kordusem w wymienioną okolicę, by stwierdzić faktyczny stan rzeczy. Przejeżdżał od miejscowości do miejscowości i wszędzie otrzymywał wiadomość, że byli kilka godzin temu. Dojechał do miejscowości Chwalęcin i tu podczas rozmowy z jakimś przygodnym człowiekiem został osaczony przez 40 do 50 bandytów. […] Obaj byli zaopatrzeni w inne dokumenty i na skutek tego już miano ich zwolnić, gdy nagle zjawiła się jakaś postać człowieka w tej bandzie, który zwracając się do Kordusa mówił Ty Kordus ja ciebie szukam, ja za tobą dawno chodzę – Chłopcy to są z bezpieczeństwa. Wkrótce zabrano się do maltretowania […]. W toku podziału, który nastąpił przed wymarszem, zabrano Kordusa w inne miejsca tak, że drugi raz już jego Tomaszczak nie widział. Banda przejeżdżała przez Nowe Miasto, Witowo, Pięczkowo, Pogorzelicę […]. Banda widząc beznadziejny stan Tomaszczaka porzuciła na łaskę losu. Kordus został wyprowadzony do lasu w okolicach Zalesia, gdzie wykonano na nim wyrok śmierci.

Dnia 10 grudnia 1945 r. w Racendowie pododdział „Dzielnego” dowodzony przez „Małego” pobił funkcjonariusza PUBP w Jarocinie Stanisława Larka oraz szefa miejscowego PGR Antoniego Wołdyłę. Obaj przeżyli, mieli wielkie szczęście. Funkcjonariuszy UB podziemie traktowało jak funkcjonariuszy NKWD, stąd rzadko przeżywali spotkania z partyzantką. Powszechnie uważano, że odpowiadają za niesłychane zbrodnie komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

Atak na Nowe Miasto n. Wartą

W nocy z 9 na 10 kwietnia 1946 r. dowodzący oddziałem „Żyd” w sile 30 ludzi zaatakował posterunek MO i Urząd Pocztowy w Nowym Mieście n. Wartą. Żołnierze przyjechali do Nowego Miasta zabranym wcześniej w okolicach Książa Wielkopolskiego samochodem WP. Z posterunku zabrano pokaźny arsenał: 8 karabinów, 2 karabiny automatyczne, 1 pistolet, 10 granatów ręcznych oraz amunicję do kbk, a milicjantów rozebrano i pozostawiono w samej bieliźnie. Urząd Pocztowy uległ częściowemu zdemolowaniu. Do pościgu za oddziałem ruszył sformowany w Jarocinie Pluton Operacyjny Powiatowej Komendy MO i UB, który nie natrafił na ślad partyzantów. Ofiar wśród milicjantów nie było, chociaż miejscowy Komendant MO stawił opór i dopiero po wystrzeleniu całej amunicji poddał się. Został za to dotkliwie pobity. Z Nowego Miasta żołnierze „Dzielnego” udali się w kierunku Prosny, przejeżdżając przez Żerków, Grab i Robaków.

Oddział „Dzielnego/Kościuszki” był bardzo mobilną jednostką. Rogiński początkowo poruszał się wozami oraz konno, z czasem zaczął używać transportu samochodowego, zarekwirowanego przedsiębiorstwu „Społem” lub wojsku. „Kościuszko” robił podobnie. W swoich zeznaniach podkreślał, że oddział stale zmieniał miejsce swojego pobytu, często przejeżdżając przez teren powiatu jarocińskiego. Głównie operowano na trasie Gostyń-Jarocin, w okolicach Jaraczewa, Grabu i Witaszyc. Często podczas akcji Rączka podawał się za Zygmunta Kozłowskiego funkcjonariusza UB z Jarocina, kierownika referatu Walki z Bandytyzmem odpowiedzialnego za walkę z podziemiem niepodległościowym.

Zakończenie działalności

We wrześniu 1946 r. PUBP w Gostyniu poprzez swoją sieć tajnych współpracowników, nie potrafiąc go rozbić, zaczął prowadzić swoistą „grę operacyjną”, mającą doprowadzić do ujawnienia się członków oddziału „Kościuszki”. Celem zapewnienia sprawnego przeprowadzenia „lokalnej amnestii” powołano w PUBP Gostyń Komisję Likwidacyjną. W dniach od 22 września do 2 października 1946 r., nie widząc już sensu dalszej walki, ujawniło się przed nią 42 członków oddziału. Zdali oni 31 karabinów, 8 karabinów maszynowych, 8 pistoletów, 7 granatów, 2630 sztuk amunicji, 13 ładownic i 14 magazynków. Dnia 27 września 1946 r. ujawnił się również Marian Rączka ps. „Kościuszko”. Tak zakończyła się działalność jednego z najbardziej aktywnych oddziałów podziemia niepodległościowego w Wielkopolsce.

Autor: Tomasz Cieślak

Twórca projektu Twórca
Partnerzy
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin
Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin Jarocin

Kategorie tematyczne